Wysłany: Czw Sie 10, 2006 10:38 Opel Tigra i wyłączony TPS przy LPG.
Wczoraj zafundowałem tygrysowi instalcję 2-gen na podzespołach Tomasetto i Bingo.
Z instalowaniem wszystko poszło sprawnie, pojechałem zatankować i wróciłem na strojenie. Pan "gazownik" zmartwił mnie mówiąc, że na gazie nie pojeżdże, bo TPS (czujnik położenia przepustnicy) podaje złe napięcie i będzie szarpało... Po dłuższej rozmowie doszliśmy do wniosku, że wyłączy mi w ogóle TPS, do jego braku zestroi instalcję i tak dojadę sobie na gazie do domu, z tym, że ostrzegł mnie, że auto może mi kichać, prychać, dusić się, szarpać itd., a potem gdy wymienię TPS on mi to na nowo zestroi.
Od momentu założenia instalacji przejechałem 200km i wszystko chodzi wręcz perfekcyjnie. Auto nie dławi się, nie szarpie, bierze tylko gaz i jest wszystko w porządku.
Dowiedziałem się, że sam TPS odpowiada za funkcję cut-off i przyśpieszenia. Na przyśpieszenie na gazie narzekać nie mogę, bo dopiero na 5-tym biegu czuć, że faktycznie jest gorsze niż na benzynie, więc pozostaje funkcja cut-off, czyli odłączanie dopływu paliwa przy hamowaniu silnikiem etc., a to nie jest jakaś mega ważna funkcja bez której nie da się jeździć.
Moje pytanie brzmi - czy są jeszcze jakieś sztuczki-kruczki związane z TPS-em i czy TPS jest na tyle ważny, że muszę go jak najszybciej wymienić, czy "powinienem", czy w ogóle nie muszę skoro wszystko jest ok.
Moje auto to Tigra 1,6 16v 96' z wydechem ultera i filtrem stożkowem od Węglarskiego do X16XE.
Geppetto Porządkowy Model Opla : Astra II
Wiek: 42 Dołączył: 23 Gru 2003 Posty: 4262 Skąd: Internet
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach