Skocz do zawartości

MarekP

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    18
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

O MarekP

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Grudziądz
  • Model
    Opel Vivaro
  • Silnik
    1.9 CDTI
  • Posiadasz LPG
    NIE
  1. Witam po dłuższym czasie ... Niestety z powodu wirusa nie dotarłem jeszcze do Krakowa do firmy Auto Krak ponieważ jak wiemy nie działały hotele itp. Tak wiec jeżdżę do tej pory z objawem wyłączania silnika przy około 3000 obr ale jak już wcześniej wspominałem , dzieje się tak tylko gdy wdepnę raptownie gaz w podłogę. Przy normalnej jeździe nic się nie dzieje i można normalnie jeździć. Ale jak wiecie mam jeszcze jeden objaw czyli martwy pedał gazu Przez około 5-7 sekund po porannym odpaleniu silnika. W ostatnich tygodniach zaobserwowałem coś co może dać jakąś podpowiedz tzn. ....mieliśmy już kilka dosyć ciepłych poranków i gdy jest ciepło to po porannym odpaleniu pedał gazu działa natychmiast. Ciężko powiedzieć od jakiej wartości temperatury Pedał gazu działa normalnie ale myśle, ze jest to Od około + 10 stopni. Jeśli na dworze jest zimniej czyli 4-5 stopni w plusie to pedał gazu znowu jest martwy przez kilka sekund po porannym odpaleniu. Może to będzie jakaś podpowiedź i któryś z kolegów bardziej znający się na silnikach 1.9 cdti wpadnie na trop i podpowie co może być powodem tego zjawiska ? pozdrawiam, Marek
  2. Witam, Jak w temacie....mam Vivaro 2006r z podwójnym siedzeniem pasażera z przodu. Chciałbym je zmienić na pojedyncze siedzenie. Czy jest chętny ? Oczywiście stan mojego siedzenia jest bardzo dobry. Pozdr. Marek tel. 889982044
  3. No nie mam już pojęcia ...w każdym razie zaczęło pukać podczas jazdy z prędkością 5 km/h...na pierwszym biegu, bez użycia gazu. Dźwięk ewidentnie pochodził z górnej części silnika i był inny niż stukająca panewka czyli taki jak klepiące zawory. Akurat dźwięk stukającej panewki znam. W sumie to nie przepałowałem auta tylko normalnie jechałem nie zwracając uwagi, że stuka....rozpędziłem się do około 110 co dla vivaro nie jest jakimś wyczynem i po chwili cisza. Od NIedzieli mam już zrobione prawie 600km i nic nie stuka.
  4. Oczywiście, że najpierw zadzwonię i się umówię. U mnie jak dotychczas to całkowite zero dymu ....obojętnie czy to po porannym odpaleniu, czy przy konkretnym przegazowaniu, czy to jazda pod górkę z gazem w podłodze....
  5. Na fakturze ze sklepu z częściami jest napisane CZUJNIK CIŚNIENIA CR RENAULT lub bardzo podobnie. ( nie mam teraz faktury przy sobie) ale bank jest napisane RENAULT. Niestety nie wiem czy to oznacza, że jest oryginalny lub nie. Jest też faktura na podkładki do wtrysków, chyba na kwotę około 15-18 zł więc znowu teoretycznie uszczelniacze powinny być nowe. Wiem od mechanika, że układ paliwowy był czyszczony ale co dokładnie to nie wiem. W każdym razie po tym niby czyszczeniu auto znacznie gożej zapala a zapalało idealnie. Jeśli chodzi o o odległość do dobrego warsztatu czyli te 480 km to jest to żadna odległość w porównaniu z tym co do tej pory przeszedłem z tym silnikiem. Więc chętnie pojadę nawet na 2-3 dni aby wrócić do domu szczęśliwy. Zapomniałem napisać o czymś bardzo dziwnym co działo się na drugi dzień po odebraniu auta od mechanika. Więc mój syn chodzi na prawo jazdy i pojechałem z nim w odpowiednie miejsce trochę go podszkolić w nauce jazdy autem. Jedziemy sobie powoli na jedynce i właściwie bez użycia gazu i w pewnej chwili gdy powiedziałem aby syn lekko dodał gazu to w silniku zaczęło stukać. Dźwięk identyczny jakby zawiesił się popychacz hydrauliczny od zaworów. Natychmiast sprawdziłem stan oleju ale wszystko było ok. Kolana mi się ugięły ponieważ właśnie objawiła się następna usterka. Zakończyliśmy naukę i postanowiliśmy wrócić do domu. W tym momencie miałem już tak dosyć tego silnika, że postanowiłem, że jak stuka to niech zdechnie już całkiem i tyle.....przesiadłem się za kierownice i dałem mu troche w palnik. Po około 2 km szybkiej jazdy przestało stukać .......nosz kur....już brak mi słów i nie mam pojęcia co to mogło być !
  6. WariatPSM, Jak napisałem powyżej.....odcina zapłon czyli gaśnie silnik. Jak wiadomo pęd auta nadal obraca silnikiem i nie trzeba się zatrzymywać i odpalać auta ponownie aby pojechać dalej, wystarczy gdy auto sie toczy własnym pędem, cofnąć kluczyk czyli wyłączyć zapłon i włączyć ponownie i auto jedzie dalej bez żadnych trybów awaryjnych. Jak już napisałem wczesniej, trzeba się o to postarać czyli znacznie obciążyć silnik np. jadąc dość wolno i wcisnąć gaz w podłogę bez redukcji biegu .....i czekać do 2800-2900 obr aż odetnie. Teoretycznie mechanik sprawdzał kable i styki ale nie wiem w co mam już wierzyć a w co nie. Jedyny błąd jaki pokazywał komp to czujnik na szynie CR, który został wymieniony. Paliwo nigdy się nie cofało tylko wcześniej zauważyłem powietrze w wężyku i myślałem, że to jest problemem ale po wymianie filtra i gruszki nie mam żadnego powietrza w układzie. adam1954....dzieki za link, postaram się z nimi skontaktowac jutro
  7. Witam , Po miesiącu odebrałem auto od mechanika, o którym pisałem wcześniej. Posiłkował się on w sumie pięcioma innymi pseudo fachowcami z komputerkami no i ogólnie jedno naprawił a drugie popsuł. Szkoda, że nie posłuchałem kolego "adam1954". Więc tak, Co zostało naprawione .... Na ten moment naprawione jest to, że auto nazwijmy to jeździ normalnie i wczoraj zrobiłem trasę prawie 500km. NIe przerywa już w czasie normalnej jazdy i niby wydaje się, że wszystko jest w miarę ok. Wymienione zostały czujnik na Listwie CR i jakiś czujnik na pompie wtryskowej. ....To tyle co mogę powiedzieć o rzeczach naprawionych. Pedał gazu nadal jest martwy przez około 5-10 sekund po porannym uruchomieniu silnika. Co zostało popsute: 1. Wcześniej czyli w momencie odstawienia auta do mechanika, auto odpalało na widok kluczyka i to obojętnie od temperatury na zewnątrz czy temperatury silnika....teraz trzeba pokręcić trochę dłużej i jest to wyraźnie dłużej. 2. Gdy silnik jest zimny to podczas rozpędzania się i szczególnie na biegach 1-2-3 słychać coś dziwnego. NIe wiem jak to dokładnie opisać ale zanim zaczęły mi się problemy z tym silnikiem to gdy silnik był zimny i rozpędzałem się to gdy zagadała turbina to było słychać taki dizlowski klank ( chyba wtryskiwacze taki dziwięk klekotu wydawały). Coś jakby spalanie stukowe ?? ...no nie wiem jak to nazwac w każdym razie pomimo tego, że nie podobał mi się ten dzwięk to był on jednostajny w czasie gdy doładowywała turbina. Gdy silnik się już dobrze rozgrzał to już tego klekotu nie było słychać. Obecnie, czyli po odebraniu auta ten dziwięk klekotu w czasie rozpędzania jest nadal ale wyraźnie słyszę go jako dźwięk przerywany, taki pulsacyjny. Zinterpretowałbym to tak jakby turbina doładowywała w jakiś pulsacyjny sposób lub przerywał pracę jakiś wtrysk. Jest to tylko słyszalne ale nie odczuwalne fizycznie. Oczywiście nadal występuje tylko do czasu gdy silnik nie osiągnie pełnej temperatury. Nie wiem czy moja interpretacja jest właściwa ale chcę jak najbardziej wyjaśnić objaw jaki jest. Oprócz tego, że wymieniono czujniki, które opisałem powyżej to sprawdzono wtryski na maszynie i podobno są jak najbardziej ok. Wyczyszczono jakiś zaworek, który znajduje się chyba na końcu listwy CR. Poza tym na sam koniec, mój mechanik odstawił auto do piątego kolegi mechanika ( BOSH SERVICE) i tam coś diagnozowali, coś czyścili w układzie paliwowym i nie jestem pewien czy dobrze zrozumiałem, że diagnozowali i chyba zdemontowali pompę wtryskową. Padło na to, że ich zdaniem umiera pompa. Te wszystkie zabiegi z wtryskami i pompą zostały wykonane ponieważ wciąż pozostał objaw odcinania zapłonu przy dużym obciążeniu silnika lub przy gwałtownym wciśnięciu pedału gazu w podłogę i przekroczeniu 2800-3000 obr. Wtedy wystarczy nawet w czasie jazdy wyłączyć kluczyk i włączyć zapłon ponownie i jedziemy dalej. Odcięcie następuje tylko gdy przy dużym obciążeniu przekroczymy około 3000 obr tzn .....dla przykładu : jadę na 6 biedu 120 i mam obroty około 2400-2500 i gdy chcę wyprzedzić auto normalnie na spokojnie to mogę ciągnąć do zamknięcia obrotomierza i nic się nie dzieje ale gdy chciałbym kogoś wyprzedzić bardzo dynamicznie i wcinsnę pedał gazu w podłogę to w momencie gdy obrotomierz dochodzi do 2800-2900 następuje odcięcie zapłonu. W rzeczywistości mogłem to auto kupić już z takim objawem bo w normalnej jeździe rzadko komu przychodzi do głowy aby wykonać taki test. Panowie, NIe wiem już co robić a w silnik włożyłem już prawie 6 tyś. W moim mieście Grudziądz nie ma absolutnie żadnego fachowca, który doprowadzi mi ten silnik do normalności, nie popsuje nic więcej i nie weźmie kasy za nic. Czy jest tu na forum ktoś, kto na prawdę ogarnia te silniki, ktoś kto podejmie się doprowadzenia mojego silniczka do należytego stanu i fachowo zdiagnozuje co go boli i naprawi go??.... Jestem w stanie przyjechać w każde miejsce na 2-3 dni ale chcę mieć to porzadnie zrobione aby nie martwić się, że za chwilę mogę stanąć na środku drogi. Pozdrawiam i liczę na to, że odezwie się jakiś prawdziwy mechanik
  8. Witam, No i dzisiaj rano odwiedziłem mojego mechanika i okazuje się, że nic nie zostało zrobione. Zostały Wymienione dwa czujniki i martwy pedał gazu, zaraz po odpaleniu nadal jest przez jakieś 5-7 sekund a silnik jak odcinał tak odcina nadal tylko teraz objawia się to trochę inaczej. Mianowicie jest teraz możliwa normalna jazda przy bardzo łagodnym rozpędzaniu się ale jak tylko rozpędzamy się trochę bardziej dynamicznie to przy 3000-3300 obr odetnie silnik. Objaw jest dokładnie taki sam jak byśmy wyłączyli zapłon w czasie jazdy. W tym momencie wystarczy wyłączyć zapłon kluczykiem i włączyć ponownie i auto jedzie dalej bez zatrzymywania się. Mój mechanik bez bicia się przyznaje, że nie ma odpowiedniego oprogramowania do tego auta i dlatego zaprosił już 3 innych mechaników z kompami ale żaden z nich za cholerę nie może odnaleźć usterki. Dzisiaj ma przybyć jeszcze jeden, już czwarty gość z kompem ale obawiam się, że sytuacja będzie podobna i nic nie znajdą. .....ręce opadają !! Przypomniała mi się pewna sytuacja....Gdy kupiłem to Vivaro w październiku 2019 to był problem ze stacyjką tzn, w momencie gdy przekręcałem kluczyk w pozycję na rozrusznik to odcinało zapłon i trzeba było kilka razy pokombinować aby zapalić auto. Po kilku dniach usterka stacyjki ustąpiła samoistnie. Teraz tak sobie myśle, że może to ta stacyjka odcina zapłon ale dziwne jest to, że dzieje się to w określonym zakresie obrotów silnika, więc raczej stacyjka odpada.....no i ten martwy pedał gazu do tego. Jak czytam o tych silnikach w całym internecie to faktycznie wychodzi na to, że są to strasznie kłopotliwe silniki a ludzie męczą się z usterkami przez kilka miesięcy wydając grube pieniądze na części a efektu brak.
  9. Witam, Więc auto od dwóch tygodni stoi u mechanika i wciąż szukają przyczyny. Niestety ten mój mechanik to taki gość starej daty a jego warsztat nie jest wyposażony w komputery z odpowiednim oprogramowaniem do diagnostyki. W związku z tym, posiłkował on się jakimiś swoimi znajomymi, którzy przybyli z komputerem. Do tej pory wymienili jakieś dwa czujniki, jeden ten na szynie na duży klucz i jeszcze jakiś ale nie zapamiętałem jaki bo rozmawiałem z nim tylko przez telefon. Podobno teraz jest PRAWIE wszystko w porządku....auto jedzie normalnie i zniknął objaw martwego medalu gazu z rana po odpaleniu. Niestety wychwyciliśmy jeszcze jeden objaw i tu jestem prawie pewien, że mechanik chce mnie naciągnąć na grubą kasę a problem nie zniknie. Więc o co chodzi ....gdy powili wciskamy pedał gazu i kręcimy silnik do 3-4 tysiące a następnie powoli odpuszczamy pedał gazu to wszystko jest OK ale gdy wciśniemy pedał gazu szybkim depnięciem do podłogi a następnie natychmiast odpuścimy to silnik zgaśnie schodząc z obrotów ...dzieje się to mniej więcej w przedziale 1200-1000 obr gdy schodzi z obrotów i tylko wtedy gdy zrobimy tą szybką akcję z pedałem gazu. Mechanik powiedział mi, że facet który diagnozował silnik kompem stwierdził, że ten objaw wskazuje na padnięte wtryski i trzeba je regenerować lub wymienić. I tu mi się zapaliła czerwona lampka w głowie ...no przecież można powiedzieć, że teraz auto normalnie jedzie, nie kopci, silnik pracuje równiutko, silnik odpala od strzała o każdej porze dnia i nocy i w każdych temperaturach, itp itd ....więc jestem pewien, że wtryski są w porządku i nie są przyczyną gaśnięcia silnika po ostrej przygazówce. Myślę, że tu ewidentnie mechanik chce mnie naciągnąć na kasę a przyczyna pewnie tkwi w jeszcze jakimś czujniku ale na pewno nie we wtryskach. Co myślicie o tym Panowie ...zabierać auto do innego mechanika
  10. Witam, Auto oddane do tego samego mechanika i niech szuka przyczyny. Dodatkowo zaprosiłem mechanika na przejażdżkę aby konkretnie zobrazować mu problem. Obawiałem się, że akurat w tym momencie silnik pracował dobrze ale na szczęście ledwo wróciliśmy do warsztatu, więc mechanik dokładnie widział co się dzieje. Tak więc czekamy na diagnozę.... Pozdrawiam
  11. Witam , Jak już niektórzy z Was wiedzą, mam problem z moim Vivaro i opisałem to w temacie Powietrze w wężyku pomiędzy filtrem paliwa a pompą wysokiego ciśnienia Niestety wychodzi na to, że problem jest gdzieś indziej i postanowiłem założyć nowy temat.....więc od początku... : Od października 2019 jestem posiadaczem Vivaro 1.9 CDTI z 2006 roku. Teoretycznie silnik ma przebieg 370 tyś , pracuje bardzo dobrze, zero kopcenia, zero spalania oleju itp...przelatałem do tej pory już prawie 10 tyś więc jakąś opinię o silniku mogę dać ....ale do rzeczy .... Miesiąc temu odstawiłem auto do mechanika na wymianę...: 1. wszystkie poduszki silnika i skrzyni 2. kompletny rozrząd z pompą wody 3. kompletne sprzęgło wraz z wysprzęglikiem i pompą przy pedale sprzęgła 4. Olej i filtr olejowy 5. Uzupełnienie oleju w skrzyni Robię około 1000km w ciągu tygodnia i po odebraniu auta od mechanika wyruszyłem w trasę jak zwykle. Przejechałem około 50-70 km i auto szarpnęło, za chwilę znowu to samo i tak ze 4-5 razy. Pomyślałem, że może jakieś wtyczki nie są dobrze wsadzone na swoje miejsce i zatrzymałem się na parkingu i poprawiłem wtyczki nie gasząc silnika....nic się nie działo, silnik pracował ok no i pojechałem dalej i przejechałem 300 km bez problemu. Za kilka dni wracałem z powrotem bo pracuję poza domem i nic się nie działo. Po weekendzie ruszam znowu do roboty i ponownie po kilkudziesięciu kilometrach zaczynają się szarpnięcia i auto nie ciągnie.....odpuszczam na 2-3 sekundy i dalej ciągnie i potem już przez 200-300 km jest ok. Wtedy zauważyłem powietrze w układzie paliwowym, więc wymieniłem wkład filtra paliwa oraz gruszkę i problem z powietrzem ustąpił ale okazało się, że to nie było problemem ponieważ silnik przerywał dalej co jakiś czas. Wciąż wydawało mi się, że jest to problem z paliwem więc pod ciśnieniem przedmuchałem wąż doprowadzający paliwo do filtra paliwa.....niestety bez efektu poprawy. Jak już pisałem w poprzednim poście myślałem, że auto tyko się dławi a potem jedzie dalej ale było to złudzenie. W rzeczywistości okazało się, że było to całkowite odcięcie pracy silnika na 1-2 sekundy a potem jechał dalej już normalnie. Na początku, czyli po odebraniu od mechanika objawy były niezbyt upierdliwe bo 2-3-4 razy przerwało pracę i potem auto jechało setki kilometrów normalnie ale z dnia na dzień objawy nie nasilały a przerywanie pracy silnika były coraz częściej. Cała zabawa trwa około 3-4 tygodnie a dzisiaj wracając do domu na weekend z ledwością dojechałem do domu 400 km. Objaw jest taki, że mogę jechać 100km całkowicie normalnie i w pewnym momencie odcina silnik na 1-2-3 sekundy.......odpuszczam gaz, czekammmmm.......jedzie dalej. Wcześniej myślałem, że nie dostaje paliwa ale dzisiaj objawy były tak intensywne, że miałem okazję wychwycić co faktycznie się dzieje. No i w momencie gdy zaczęło nie odcinanie pracy silnika wcisnąłem szybko sprzęgło i okazało się, że silnik gaśnie !! ..... po czym odpala całkiem normalnie i jade dalej w oczekiwaniu na dalsze odcinanie. Wygląda to tak jakby albo coś czyli jakiś kabel tracił kontakt z jakimś czujnikiem albo zdycha jakiś czujnik albo jakieś zwarcie .... ponieważ kilkanaście dni wcześniej objawy były sporadyczne ale z dnia na dzień się pogłębiały aż doszło do takiej skali, że dzisiaj ledwo dojechałem do domu. Dodam, że momencie jak ma nastąpić odcięcie pracy silnika w czasie jazdy to mam wrażenie, że silnik na pół sekundy dostaje jakiegoś doładowania/przyspieszenia.....zaklekocą wtryski i buuuuuuuuuuu............jeszcze trochę i rozwala skrzynie biegów przez to szarpanie !! Dodatkowo dzisiaj zauważyłem, że natychmiast po odpaleniu silnika pedał gazu jest martwy ....dopiero 5-7 sekund po odpaleniu działa normalnie. Za podpowiedzią kolegi , odpiąłęm dzisiaj przepływie na nie całkiem rozgrzanym silniku ....zgasł ! .....potem już na trasie gdy zaczął przerywać również odpiąłem przepływię lanie już nie zgasł ale i też nie było absolutnie żadnej zmiany w pracy silnika ...pracował tak samo na wolnych obrotach z podpiętą lub odpiętą przepływą .....różnica była tylko taka, że bez podpiętej przepławki nie miał mocy w czasie jazdy. Więc myśle, że przepływkę można wykluczyć. Tym bardziej, że przepływa nie powinna dawać objawu totalnego odcięcia pracy silnika.....zresztą pojechałem kilka kilometrów bez przepławki i też odcinało i szarpało. Dodatkowo dla informacji .....zatrzymałem się na trasie na poboczu bo musiałem .....stoje obok auta z pracującym silnikiem a ten zgasł tak jakby mu siekierą wszystkie przewody elektryczne i paliwowe cięli .....wracam, zapalam od strzału i jadę dalej ....w oczekiwaniu kiedy znów odetnie. Trochę się rozpisałem ale dla przykładu przekopałem internet odnośnie braku reakcji na gaz zaraz po odpaleniu auta i nie znalazłem żadnej jednoznacznej odpowiedzi. Doszukałem się się, że jeden z gości miał taki problem i wymienił świece żarowe i problem ustąpił .....w tym momencie poszedłem se zapalić i zrobić drinka bo to wyszło na to samo jak by sie komuś zatarł silnik a lekarstwem na to była wymiana dętki w oponie bezdętkowej Panowie ....co obstawiacie ? ....elektryka czy konający któryś z czujników czegoś tam .....jak już wspominałem, objaw się nasila i jest coraz bardziej intensywny z dnia na dzień Pozdrawiam, Marek
  12. Witam Ponownie .. Z wielkim trudem dojechałem dzisiaj do domu....tak źle jeszcze nie było !! ....Całe 400 km drogi to masakra, non stop odcinanie pracy silnika. Teraz nazwałem to odcięciem pracy silnika, ponieważ dzisiaj podczas tak intensywnego przerywania normalnej jazdy, wysłuchałem zupełnie inne objawy niż wcześniej mi się wydawało. Tak więc ten wątek uważam za zamknięty ponieważ nie ma nic wspólnego z pęcherzykami powietrza w przewodach paliwowych, które zniknęły po wymianie wkładu filtra paliwa a usterka nadal jest. Jutro zakładam nowy temat z dokładnie opisanym objawem usterki. Pozdrawiam
  13. Witam po kilku dniach. W zeszły weekend jeden z kolegów podpowiedział mi,że mogę mieć zapchane sitko w zbiorniku. Więc jako,że nie mam na tą chwilę wiele czasu na wywalenie i czyszczenie zbiornika to zdecydowałem,że przedmucham kompresorem wąż,który doprowadza paliwo do filtra....oczywiście nic to nie dało. Teraz wracam na weekend do domu 400 km i auto przerywa już co chwilę....trochę jedzie normalnie ale większość drogi nie da się jechać. Dzisiaj zauważyłem jeden objaw....natychmiast po odpaleniu silnika nie reaguje pedały gazu....dopiero po 5-7 sekund od odpalenia zaczyna normalnie reagować. Odpiąłem też na chwilę przepływkę i auto zgasło.....ale jak już było rozgrzane to po odpięciu przepływki nie ma żadnej reakcji....silnik chodzi na wolnych obrotach identycznie jak z podpiętą przepływką. Próbowałem jechać bez przepływki ale auto straszny mół i też szarpało. Panowie.....może ten brak reakcji na gaz w pierwszych sekundach po odpaleniu da jakąś podpowiedź??.....co myślicie? Aha...zauważyłem jeszcze,że w momencie,w którym powstaje objaw przerywania słychać bardzo wyraźnie jak za klekoczą wtryski
  14. Witam po kilku dniach... Więc dzisiaj wymieniłem wkład filtra i gruszkę. Poskładałem wszystko bardzo starannie, napompowałem paliwka i jak zwykle odpalił od strzała. Silnik pracował kilka minut a wężykach teraz jest totalnie zero powietrza. Ale to co zobaczyłem w środku gdy wyjąłem stary wkład filtra to jakas masakra. Filtr czarny jakby się kąpał w smole no i czarny szlam na spodzie obudowy filtra. Oczywiście wszystko wyczyszczone i poskładane jak trzeba. Więc auto popracowało kilka minut i ruszyłem na jazdę próbną. Pierwsze 3 -4 km wszystko OK ale dojechałem do skrzyżowania, redukcja- gaz i szarpnął znowu. Z ledwością zjechałem ze skrzyżowania i zaraz za nim zatrzymałem się sprawdzić jak wyglądają wężyki paliwowe. Auto pracowało na biegu jałowym a ja szybko wyskoczyłem z auta i maska w górę ....niestety po raz pierwszy silnik zgasł i to na biegu jałowym ale co ciekawe wężyki były pełne paliwa i bez powietrza. Ponownie przekręciłem kluczyk i silnik odpalił od strzała. Znowu popatrzyłem, poruszałem kilka wtyczek pod maską i ruszyłem normalnie dalej. Po kolejnych 3-4 km na przy dojeżdżaniu do kolejnego skrzyżowania znowu czkawka !....Zatrzymałem się i znowu obserwuję wężyki a silnik pracuje....i tak jak już wcześniej totalnie zero powietrza w wężykach. Ponownie poruszałem i po dociskałem różne wtyczki i tak dla zabawy zdjąłem wtyczkę z czujnika na listwie paliwowej. Mam na myśli czujnik z dużym łbem na klucz (chyba 27) ......no i zdjąłem wtyczkę i auto zgasło. Założyłem wtyczkę ponownie, odpaliłem silnik i ruszyłem dalej. Pojeździłem po mieście jakieś 40 km, .....skrzyżowania, dziury, dłuższe proste odcinki itp .....no i już nic się nie działo...auto chodziło jak marzenie. Ale nie mam pewności, że ten cholerny objaw znowu nie powróci a raczej jestem pewien, że powróci....sęk w tym, nie nigdy nie wiadomo kiedy i po jakim dystansie. Nie wiem, co mógłbym jeszcze sprawdzić i w jakim kierunku iść ....może jakies sugestite ? Pozdrawiam, Marek
  15. Panowie, Z tego co się zorientowałem to nie mam żadnego podgrzewacza w obudowie filtra paliwa a jedynie czujnik wody. Więc jeśli tak faktycznie jest to ten czujnik wody nie jest mi potrzebny do szczęścia. Dodatkowo wymiana gruchy na gumową a nie jakiś pół plastik.
Partnerem serwisu: Fabryka kart plastikowych LiderKarty
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.