Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć, ostatnio zastanawiałem się co kieruje człowiekiem który stoi przed wyborem nowego samochodu. Wydaje mi się że każdy przelicza dokładnie utratę wartości, koszt serwisu czy paliwa ale czy braliście pod uwagę to że astra jest produkowane w Polsce ? czy to miało dla was jakiekolwiek znaczenie ?

 

 


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A skąd to pytanie? Ankieterem jesteś, albo pracujesz w OBOP?

Co zmienia kraj produkcji samochodu, skoro KAŻDA fabryka MUSI spełniać wymogi Polityki Jakości GM?

Masz świadomość, że nawet jakbyś bardzo bardzo bardzo chciał, to nie kupisz u nas innej Astry, niż gliwicka? Oczywiście za wyjątkiem kombi produkowanej w Russelsheim.

Zakładając, że masz zayebiste chody i uda Ci się ściągnąć Astrę wyprodukowaną w niemcowni na rynek niemiecki, to do ceny wersji podstawowej czyli 17260 ojro x 4,23 = 73009 zł. musisz doliczyć akcyzę i VAT. A nasza gliwicka kosztuje w podstawie 59900,-

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zupełnie źle mnie zrozumiałeś :)chodzi mi o to czy było dla was ważne to że Astra jest produkowana w Polsce w porównanie np z golfem czy focusem. Rozumiem że dla Ciebie ArKos nic to nie zmienia - moim zdaniem szkoda. Dla mnie było to ważnym czynnikiem kiedy szukałem auta


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kupując nowy samochód to nie, ponieważ ograniczyłbym sobie bardzo wybór modeli. Bo co z tego, że Astra jest ładna i w przystępnej skoro ja wolę Corsa/Polo ponieważ jeżdżę 90% czasu sam a mój bagaż to butelka wody + plecak? A zawsze im mniejsze tym łatwiej manewrować tym :D A chcę nawiązać do tego że te modele nie są produkowane u nas w Polsce.

 

Jednak kupując auto przede wszystkim nigdy bym nie kupił sprowadzonego. Tylko z polskiego salonu wprost od polaka :)

Edytowane przez finerek123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taki temat już gdzieś widziałem... poszukam jak będę przy komputerze...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jednak kupując auto przede wszystkim nigdy bym nie kupił sprowadzonego. Tylko z polskiego salonu wprost od polaka :)

 

Życzę powodzenia. Nie wiem czy często kupujesz auta, ale znaleźć w Polsce auto, które cię interesuje, z wyposażeniem którego oczekujesz, kupione w polskim salonie, z silnikiem jaki chcesz, najlepiej od pierwszego właściciela... Jak to mówi kickster. Niemakurważliwe! No chyba że podchodzisz do tematu - co się trafi to będzie.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale auta też nie kupię w tydzień, tylko przeznaczę na to nawet kilka miesięcy szczególnie jeśli bym w tym czasie posiadał inny. A czasem się takie oferty zdarzają. Tak jak mniej więcej kupić auto do 3tys które byłoby zdatne do jazdy. Ciężke, ale się da

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale auta też nie kupię w tydzień, tylko przeznaczę na to nawet kilka miesięcy szczególnie jeśli bym w tym czasie posiadał inny. A czasem się takie oferty zdarzają. Tak jak mniej więcej kupić auto do 3tys które byłoby zdatne do jazdy. Ciężke, ale się da

 

Powiem Ci tak, ja swojej astry szukałem pół roku. Miałem ten komfort że posiadałem dobre auto którego byłem pewien. I od razu miałem w założeniu, iż poprzednie auto sprzedam dopiero po jakimś czasie, kiedy okaże się że nowy nabytek będzie spełniał moje oczekiwania. Miałem więc czym jeździć i mogłem sobie pozwolić "być wybrednym". Auto znalazłem dopiero w Niemczech, bo w Polsce nie było w czym wybierać. Nie mówię już o tym że przez pół roku nie trafiłem na takie auto które byłoby kupione w polskim salonie. Wszystko to były auta sprowadzane. Czy w twoim mniemaniu powinienem poświęcić jeszcze więcej czasu na szukanie auta które byłoby z polskiej dystrybucji, skoro znalazłem takie które idealnie spełniało moje oczekiwania?

 

Po za tym nie każdy ma komfort czasu. Inna sprawa gdy szuka się auta za 100tyś a inna gdy szuka za 15tyś. Do zakupu trzeba podchodzić rozsądnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale ja nie namawiam innych do tego aby koniecznie kupowali auta z Polski. Owszem, nie podoba mi się taka sytuacja że większość aut sprzedawanych z otomoto to poniemieckie ale co zrobić? Nie mam nic przeciwko temu że znalazłeś auto którego szukałeś za granicą. To nie mój interes.

 

Popieram patriotyzm konsumencki i tyle.

 

Przykład z życia. Z pół roku temu wujek kupił sobie Octavię II 2009 z bardzo niskim przebiegiem 60tys z 1.4 za ~30 tys zł. Wyposażenie średnie. I to od starszego pana który mieszkał blok naprzeciwko. W środku jak nowa. Tylko były tam jakieś drobne usterki które się naprawiło niskim kosztem. Polski salon pełna dokumentacja z ASO. A poniemieckie to przebieg minimum 150tys i to nie pewne. Stan w środku zdecydowanie bardziej zużyty.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naoglądałem się salonowych aut od starszych panów z niewielkim przebiegiem... Na bieżąco mam z nimi do czynienia. Najczęściej: "a musi to być wymienione? przecież nic się nie stanie... to może następnym razem".

Nie dociera, że płyn hamulcowy chłonie wilgoć i musi być wymieniany. Nie dociera, że 8 letni pasek rozrządu musi być wymieniony bez względu na to, że auto ma dopiero 40kkm najechane. Nie dociera, że rdza na tarczach i odklejające się okładziny z kloców muszą być wymienione, bo przecież auto ma dopiero 40kkm.

Dziękuję postoję.

Wolę z pełną dokumentacją i serwisowane z przelotem 200kkm niż od dziada dziadka zdrutowane i olewane bieżące potrzeby.

Polacy (przynajmniej większość) jeszcze nie dorosła do posiadania salonowych aut jeśli chodzi o kwestie należytego ich utrzymania. Przecież to mało jeżdżone i nie trzeba. Jest sprawne to po co wymieniać. A potem kupujesz takie padło i pół auta leci nowego, ale ważne że od nowości u jednego właściciela, dziadka co mało jeździł... NIGDY AUTA OD DZIADKA. NIGDY! Raz popełniłem ten błąd. Nigdy więcej go nie popełnię.

Kupiłem dziecku 10-letnią GTC z Niemiec. Pierwsza ręka, 5 stron historii serwisowej z ASO. 206.000 przelotu. Pół auta wymienione w ASO. Mogę użyć handlarzynowego sloganu: igła. Nie robiłem nic za wyjątkiem wymiany oleju z filtrem i dokładnego przejrzenia i konserwacji auta. W kraju takie auto jest nie do osiągnięcia (a tym bardziej z krajowej sieci dealerskiej) i na pewno nie z takim wyposażeniem, jak ta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

ArKos wyjąłeś mi to z ust. Chciałem powiedzieć to samo. Przykład mojego sąsiada. Miał Matiza z salonu. Oczywiście najbiedniejsza wersja jak była. Przez 10 lat zrobił 35tyś. Jazda maks 70 km/h bo taki oszczędny z niego był człowiek. A dodatkowo mycie dwa razy w tygodniu. No można powiedzieć idealny sprzedający. Ale auto było tak zmulone jego oszczędną jazdą że następny właściciel pół silnika rozebrał zanim auto zaczęło normalnie jechać. Nie mówiąc już o tym że padły amory i auto zaczęło gnić. W krótkim czasie po sprzedaży było też do wymiany sprzęgło. Ja auto kupiłem w Niemczech. W 2014 przechodziło duży serwis w ASO, między innymi wymiana szyby czołowej z powodu odprysków. wymieniona cewka, wymienione z przodu amory (opcja IDS+) bo standardowo padły górne mocowania i kilka innych pierdołów. 15tyś przed sprzedażą miał też wymieniany rozrząd. Nie chce mówić ile właściciel musiał zapłacić w ASO za te wymiany - zwłaszcza jeśli chodzi o amorki z IDS+. Kto w Polsce zdecydowałby się na taki serwis? A co do patriotyzmu konsumenckiego to czy mamy w Polsce polskiego producenta samochodów (po za jakimiś niszowymi). Zdaje mi się że wszystko to i tak zagraniczne koncerny. Co z tego więc że kupię auto które było wyprodukowane w Polsce (bo tu im się bardziej to opłacało, niskie koszty pracy, a jak się dobrze zakręcą to i podatku żadnego nie zapłacą), jak i tak zyski idą za granicę. Powiesz - no ale dajesz pracę polakom. Ale czy jak kupię auto które było sprowadzone z zagranicy to nie daję pracy polakom? Ktoś to auto musiał przywieźć, za pewne na paliwie kupionym w Polsce. Ktoś w Polsce musiał cofnąć licznik, wyklepać i podpicować auto. Handlarz też oczywiście swoje zarobi :)

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Idąc w tę stronę równie dobrze mogę powiedzieć że od niemca również można kupić gruz, a od polaka bardzo zadbane auto. Nic sobie nie jest równe :)

 

Handlarz/sprowadzający kupi auto od niemca za 20tys, zrobi co trzeba i wystawia za 21 tys. Za taką kwotę kupiłeś auto. I kogo bardziej wspierasz? Wywozisz walutę poza kraj czy polaka?

 

IDS+ fakt, droga sprawa. Ale co innego jak auto dostaje typowy Janusz czy ktoś kto chce mieć ładnie utrzymane auto. Przeglądając jedno forum o oplu omedze, jeden "właściciel" chciał sobie zmienić xenon na zwykłą żarówkę, bo za drogi. I tu rodzi się pytanie - po co kupować auto na serwis nie stać, lub nie chce się tyle wydawać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

omedze, jeden "właściciel" chciał sobie zmienić xenon na zwykłą żarówkę, bo za drogi. I tu rodzi się pytanie - po co kupować auto na serwis nie stać, lub nie chce się tyle wydawać?

 

 

Typowy przerost ambicji nad możliwościami.

Nie przewidział że koszty go pożrą.

Ale pokazówka prze sąsiadami była.

 

Tak samo jest z klimą po przejechaniu na klimie 100 km i stwierdzeniu że więcej spala ,klimę wyłącza bo ma oszczędność na paliwie.

Tak samo z dieslami : jeździ sobie koleś dieslem z lat 90 i myśli że jak kupi nowe to będzie to samo.

A potem płacz skąd weźmie kasę na naprawy.

A najgorsze że o tym piszą ,dudnią w telewizji ale większość z ludzi wychodzi z założenia że jego to nie dopadnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Idąc w tę stronę równie dobrze mogę powiedzieć że od niemca również można kupić gruz, a od polaka bardzo zadbane auto. Nic sobie nie jest równe :)

 

Handlarz/sprowadzający kupi auto od niemca za 20tys, zrobi co trzeba i wystawia za 21 tys. Za taką kwotę kupiłeś auto. I kogo bardziej wspierasz? Wywozisz walutę poza kraj czy polaka?

 

IDS+ fakt, droga sprawa. Ale co innego jak auto dostaje typowy Janusz czy ktoś kto chce mieć ładnie utrzymane auto. Przeglądając jedno forum o oplu omedze, jeden "właściciel" chciał sobie zmienić xenon na zwykłą żarówkę, bo za drogi. I tu rodzi się pytanie - po co kupować auto na serwis nie stać, lub nie chce się tyle wydawać?

Piszesz to samo, co ja, ale w innej formie i forsujesz swoje zdanie, czym w sposób niechcący dokonałeś samozaorania :D :D :D

Bo dokładnie o to chodzi, a wyjeżdżasz ze wspieraniem... Sam kupiłeś auto produkowane w Saragossie a jedziesz na to, że od niemiaszków się ciągnie fury... :D Zakup w krajowej sieci dealerskiej wspiera nasz przemysł? Nie, daje kasę producentowi za granicą pozwalając to uczynić przez ręce polskiego pracownika. Tak samo ma się sprowadzanie: celnik ma co robić, tłumacz ma co robić, diagnosta na okręgówce ma co robić, mechanik naprawiający auto i jeszcze kilka innych osób...

Co zatem z sytuacją, w której NIE MA MOŻLIWOŚCI kupienia wymarzonego auta?

W Polsce klepie się: Fiat 500, Abarth 500, Lancia Ypsilon, Ford Ka, Opel Astra, Opel Cascada, VW Caddy, Caddy Maxi, VW Transporter, VW Crafter. No i autobusy oraz ciężarówki. Wybór w sumie kiepski. Chcąc inne auto to wspieranie cudzego kapitału i to niepatriotyczne. Wsparłeś hiszpański kapitał. Ja wsparłem niemiecki. Wolny wybór. Nie mogę wesprzeć polskiego, bo to dla mnie NIEOPŁACALNE. Nie dość, że nie jestem w stanie kupić takiego auta w należytym stanie (serwis tylko przez okres gwarancji ASO a potem kowal Staszek z warsztatu w stodole) to w dodatku wyposażenie żadne i cena wysoka, bo to przecie "krajówka salonowa". A tak mam super zadbane auto, które ostatni serwis ASO miało 3 tys. km wstecz, wszystko robione w ASO, ma aktualny TUV i AU niemiecki, jest super zadbane i super wyposażone - o takim wypasie w krajówce można jedynie pomarzyć: - Klimatyzacja jednostrefowa automatyczna (climatronic) - fabryczna kolorowa nawigacja + MP3 (wyświetlacz kolorowy CID) - nagłośnienie z 7 głośnikami - zestaw głośnomówiący BT w radiu - elektryczne szyby przednie - tempomat - elektrycznie ustawiane i grzane lusterka - fabryczne tylne czujniki parkowania - multifunkcyjna kierownica - centralny zamek zdalnie sterowany oraz 2 oryginalne kluczyki - podgrzewane lusterka zewnętrzne - ABS - regulowana kierownica - oryginalne alufelgi z oponami Continental z roku 2015, bieżnik 7mm - kontrolę trakcji ESP - KLIMATYZOWANY SCHOWEK - zawieszenie fabrycznie obniżone - czujnik deszczu - lusterko światłoczułe - automatyczne światła - halogeny przednie - nawiewy powietrza dla pasażerów tylnej kanapy - podświetlane lusterka w daszkach przeciwsłonecznych - spryskiwacze reflektorów.

Dodatkowo z grubszych rzeczy wymienione: kompresor klimy, chłodnica klimy, tarcze klocki przód i tył, sonda lambda, amortyzatory przód i tył, rozrząd, górne łożyska mcphersonów przód - wszystko w ASO.

Nie jestem altruistą i nie dam tyle samo albo więcej za zajechany gruz tylko dlatego, że pochodzi z krajowej sieci dealerskiej.

Dla osób nie chcących auta nowego, lub chcących określoną markę i model pozostaje szukanie aut produkowanych za granicą.

Jeśli Polacy dorosną do należytego serwisowania samochodów, to przemyślę zakup tutaj. Na chwilę obecną tylko zza granicy - jest to chyba z 10 auto sprowadzone przeze mnie z Niemiec i za każdym razem byłem zadowolony - sam wybrałem i wiem co mam.

Chciałem nówkę to kupiłem w salonie Mokkę. Starczy mi skromnie liczę na 10 lat, bo jako mechanik ASO dbam o to auto ponadprzeciętnie. Kiedyś ktoś będzie bardzo zadowolony z zakupu tego auta ode mnie, bo ma zajebiście bogate wyposażenie, wszystko robione jak należy i pełną historię serwisową od początku do końca. Tylko że takich ludzi jak ja jest zdecydowanie za mało. Większość tylko z musu jedzie na 1 przegląd gwarancyjny a potem do stodoły Staśka. Nawet drugiego gwarancyjnego nie robią, bo po co? I tak gwarancja się kończy to szkoda 5 stów. W zamian mogliby mieć w ramach gwarancji usuniętą jakąś usterkę, ale wolą Staśka co podrutuje.

Myślę, że temat jest wyczerpany i sam się zapędziłeś troszkę w kozi róg, więc dalsza dyskusja to będzie powielanie tego, co już powiedziano :) Mogłem użyć jakichś niefortunnych skrótów myślowych, więc z góry proszę o wybaczenie, jak coś napisałem w sposób dziwny :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie nie dokonałem samozaorania, a dalej kontynuowałem swoją myśl. Jest zasadnicza różnica między autem wyprodukowanym zagranicą, kupionym w zagranicznym salonie i użytkowanym przez obcokrajowca, a autem zakupionym w polskim salonie, użytkowanym przez polaka i serwisowanym w polskim serwisie.

Od zakupu jest odprowadzony podatek. Poza tym marża salonu. Czyli kasa zostaje dalej w Polsce :)

 

Podając przykłady z życia można kontynuować to w nieskończoność. Ale co z wnioskiem?

 

Bo według Twojej wypowiedzi Arkos mam wrażenie że skoro mam auto z polskiego salonu = niezadbane, gruz smród i mogiła :P co jest oczywiście nieprawdą, bo co tydzień przechodzi detailing z zewnątrz jak i wewnątrz. Do tego nowe zawieszenie (fakt nie w ASO, no ale tam mi gleby nie zrobią :) ), wygłuszenie drzwi jak i maski, , izolacja termiczna dolotu i tak mógłbym wymieniać. Wszystko zrobione we własnym zakresie - czyt poprawa fabryki. Albo też to że filtry potrafię sam wymienić? Czy chociaż taka pierdoła jak nabicie klimy. To automatycznie przekreśliłoby moje auto bo jest polskie i nie serwisowane w ASO? Zbiór papierologi za zakupione części to według mnie wystarczający dowód. Oczywiście wszystkie części są markowe, z wyższej pólki. Po drugie jest jeszcze jeden problem jeśli chodzi o dostępność ASO - tylko duże miasta, mała sieć oraz problem z terminami.

 

 

PS - tak odstępując od tematu - dziwna jest polityka Opla, że full wypas opcja a szyby z tyłu dalej w korbce...

Edytowane przez finerek123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj, chyba nie do końca ze zrozumieniem przeczytałeś, co napisałem :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już nie raz słyszałem opowieści, że jak kupować, to tylko bezpośrednio z Niemiec, z pełną historią w niemieckim ASO od "prawdziwego Niemca" prosto z posesji/garażu :D , a nie od jakiegoś polskiego dziada, oszusta bez kultury technicznej, który naprawia samochód u szwagra-kowala-druciarza w warsztacie- stodole :D

Tylko, że jak przychodzi zrobić coś 'grubszego', niż podstawowy serwis w tym samochodzie z Raju, taki ktoś sam zaczyna "dziadować" :D .... kasa, kasa, kasa.

Wiadomo, po gwarancji, w mniej lub bardziej (z naciskiem na bardziej) używanych/zużytych samochodach wszystko rozbija się o rachunek ekonomiczny, a ten mityczny, prawdziwy Niemiec też potrafi liczyć B)

 

Na marginesie..... z moich doświadczeń "firmowych" z paroma markami aut, nawet jeśli przedsiębiorstwo XXXX wstawia regularnie samochody tylko i wyłącznie do ASO z poleceniem "zrobić to co trzeba" i bez szemrania przyjmuje za to faktury na gruuuube tysiące złoty, to wcale nie oznacza, że coś się nagle w takim samochodzie nie rozsypie. :wacko:

I jakich dziadów za to winić?

Użytkowników, czyli np. mnie, dziadów z polskiego ASO, czy dziadów, którzy ten samochód zaprojektowali i ulepili z części od setek dostawców i poddostawców z całego Świata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Popieram patriotyzm konsumencki i tyle.

 

A jakie to ma znaczenie w przypadku auta używanego :?::blink:

 

Auta z polskich salonów są z reguły biedniej wyposażone, z mniejszymi silnikami, gorzej serwisowane (o czym już koledzy wspomnieli) i przede wszystkim jeżdżone po polskich drogach.

 

Od zawsze jeżdżę sprowadzanymi autami i sobie chwalę. Obecnym autem jeżdżę już 5 lat - również sprowadzone od Niemca - i wcale nie mam ochoty się go pozbywać bo chodzi jak marzenie.

 

Auto tankuję, ubezpieczam i serwisuję w Polsce. Wszelkie opłaty po sprowadzeniu również uiściłem w Polsce. W jakim sensie jestem gorszym patriotą konsumenckim niż ktoś kto kupił używkę pochodzącą z polskiej dystrybucji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cześć, ostatnio zastanawiałem się co kieruje człowiekiem który stoi przed wyborem nowego samochodu. Wydaje mi się że każdy przelicza dokładnie utratę wartości, koszt serwisu czy paliwa ale czy braliście pod uwagę to że astra jest produkowane w Polsce ? czy to miało dla was jakiekolwiek znaczenie ?

 

 

Chłopak zadał trochę dziwne aczkolwiek ciekawe pytanie podchodzące pod ankietę.

Dużo osób się napaliło w kontekście patriotyzmu.

A ja pytam gdzie w tym pytaniu było przesłanie o patriotyźmie?

Patriotycznie to nasz przemysł motoryzacyjny zniszczył jeden komuch na siłe od roli oderwany.

Niszcząc naszą motoryzację bo pewne decyzje pachniały mu zgniłym kapitalizmem.

 

Więc My Polacy nie mamy nic oprócz kolonizatorów motoryzacyjnych.

O czym tutaj mowa w sensie patriotyzmu.?

 

 

Auto tankuję, ubezpieczam i serwisuję w Polsce. Wszelkie opłaty po sprowadzeniu również uiściłem w Polsce. W jakim sensie jestem gorszym patriotą konsumenckim niż ktoś kto kupił używkę pochodzącą z polskiej dystrybucji?

 

Nie mów że jesteś przez to patriotą.

Według mnie jesteś zwykłym Polakiem mieszkającym w Polsce.Gdzie wiec chciałbyś płacić podatki jako Polak?

W Czechach.

Mieszkając Tutaj , płacisz podatki to jest normalne chyba tutaj?

Nie zaliczasz się chyba do tej elity patriotów którzy płacą podatki w rajach podatkowych?

A ja powiem tak: od 1991 r kupuję auta z rynku Polskiego.

Nawet Suzuki Maruti które miałem 3 lata było na rynek Polski.

Jeżdżę biedakami bo więcej nie potrzebuję.

4 ostatnie auta to polisingowe z pełną dokumentacją serwisową sprawdzoną osobiście w serwisie gdzie auto było naprawiane a nie od Niemca z dokumentacją napisana na kolanie.

Ja w te 4 auta włożyłem dosłownie grosze w porównaniu z kilkunastoma kolegami (niewielu ich mam nieprawdaż?)

Oni już zdążyli władować w bryki Niemiecie i Austiackie po kilka razy więcej niż ja .

Mieli znaczy się pecha.

Ostatnio sprzedałem Felicję od 10 lat w rodzinie i nowy właściciel jest w szoku że tak może jeździć auto w Polsce z rynku Polskiego.

Ma Superba za 110 tys. z lisingu i jak teraz widzę gościa rozwalonego w mojej Feli ,,golasie,, bo przecież to Polski rynek i chwalącego się że już nią zrobił 3 tys w 38 dni to mi się serce raduje że nasz Polski-Czeski dupowóz cieszy kogoś kto to docenia.

 

 

I panowie myślę że czas by było bardziej zająć się tym jak zachód traktuje nasz Naród jeżeli chodzi o standardy tak w wyposażeniu pojazdów jak w jakości artykułów

żywnościowych i innych.

A inną sprawą jak my dajemy się traktować.

I czas może patriotycznie powiedzieć ,,Nie ,,oszukiwaniu na jakości bo polaczek i tak kupi bo głupi.

Nawet Niemieckie wycieczki przestały robić zakupy patriotyczne w Lidlu w Oświęcimiu i wolą się stołować w stołówce ,,kościelniej,,Polskiej bo smacznie.

A na zakupy chodzą do Biedronki.

Na hasło o Lidlu w Polsce ich odzew jest jeden ,,szajse,,

 

Na końcu mój morał szczególnie dla kolegi ankietera jest taki:

Masz to na co ciebie stać.

Edytowane przez adam1954

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

nie od Niemca z dokumentacją napisana na kolanie

Wydruki z TUV i AU to też dokumentacja na kolanie? Historia serwisowa w ESA to też dokumentacja na kolanie?

Chyba zaszufladkowałeś z rozpędu wszystkie zagraniczniaki... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Podobna zawartość

    • Przez Opelastra12
      Witam, mam opla astrę j, 2012 rok. Od jakiegoś czasu w trakcie jazdy radio przełącza się na kilka sekund na AUX po czym znów przełącza się na stację radiową. Powtarza sie to kilkukrotnie i jest to bardzo uciążliwe, nie występuje po kazdym włączeniu silnika lecz losowo. Czy ktos spotkal sie z czymś takim i wie dlaczego tak się  dzieje? Z góry dziękuję za pomoc, pozdrawiam.
    • Przez Getroyer
      Witam wszystkich. Zabrałem się za wymianę regulatora napięcia. Odkręciłem wszystkie śruby dostałem się do alternatora tyle że szpilka trzymająca alternator od dołu jest za długa i nie mogę jej wyciągnąć ponieważ dosięga ramy. Macie jakiś sposób na to czy będę musiał ją uciąć?

    • Przez basteeq
      Witam astra h 1.4. Mam pytanie bo chciałbym potwierdzic swoja diagnozę. Silnik na postoju zagrzewa się do 100stopni i załącza wentylator i spada do 95. Później znów 100 i wentylator. Dodam że podczas jazdy spada do około 87-90 i waha się w tych okolicach. Czy to uszkodzony termostat i zacial się w pozycji zamknietej? Już raz wymieniłem ale silnik się nie dogrzewal. 
      Dziękuję za pomoc 
Partnerem serwisu: Fabryka kart plastikowych LiderKarty
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.