Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'akumulator' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • forum.opel24.com
    • Informacje i ogłoszenia
    • Na każdy temat
  • Porady oraz dyskusje dotyczące poszczególnych modeli Opla
    • Opel Adam - Forum
    • Opel Agila - Forum
    • Opel Ampera - Forum
    • Opel Antara - Forum
    • Opel Astra - Forum
    • Opel Calibra - Forum
    • Opel Combo - Forum
    • Opel Corsa - Forum
    • Opel Frontera - Forum
    • Opel Insignia - Forum
    • Opel Kadett - Forum
    • Opel Meriva - Forum
    • Opel Mokka - Forum
    • Opel Omega - Forum
    • Opel Signum - Forum
    • Opel Sintra - Forum
    • Opel Tigra - Forum
    • Opel Vectra - Forum
    • Opel Vivaro i Movano - Forum
    • Opel Zafira - Forum
    • Pozostałe modele
  • Motoryzacja - ogólnie
    • Ogólne porady techniczne
    • Sam Naprawiam - Opel, gotowe poradniki napraw
    • Odszkodowania, porady prawne
    • Warsztaty Samochodowe
  • OPEL24 Riders
    • Klubowicze i ich auta
    • Gadżety klubowe
    • Zloty i spoty
  • Porady dla kupujących samochód
    • Poradniki kupującego Opla
    • Zareklamuj swoje usługi na forum

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Lokalizacja


Inna marka


Silnik


Nadwozie

Znaleziono 28 wyników

  1. Witam. Mam problem z pojawiającą się kontrolką czerwona od akumulatora. Ogólnie wszystko jest okej, alternator ładuje na poziomie 14,2 14,5. Sprawdzałem akumulator ma sprawność na poziomie 78%. Auto mam od dwóch miesięcy a w ciągu ostatnich 2 tygodni kontrolka zapalila sie kilkukrotnie .Czy to jakieś zwarcie w instalacji elektrycznej? Może jakis problem z wskaznikami na desce jakieś zimne luty... nie mam pojecia moze ktos mial cos takiego...
  2. Witam, mam problem z swoją astrą, więc problem wygląda tak że po dłuższej trasie takiej + - 160 km bądź też przy większym obciążeniu akumulatora on od tak po prostu rozładowuje się, co jest według mnie dziwne gdyż podczas jazdy powinien pracować alternator. Generalnie problem zaczyna się wtedy jak akumulatorowi brakuje już mocy to silnik zaczyna wariować na niskich obrotach a gdy już nie chce się ponownie uruchomić. Sprawa jest nie typowa dlatego że jak poczeka się z godzinkę może dwie to samochód normalnie odpala i przez jakiś czas jeździ. Jak myślicie Panowie co to może być za przyczyna?
  3. Witam! Corsa C 1.2, 2003rok nie odpaliła po nocnym postoju. Po naładowaniu akumulatora zaskoczyła ale napięcie zmierzone multimetrem na zaciskach po odpaleniu i kilku minutach pracy wynosi 11,8 V. Wygląda jakby nie było ładowania ale kontrolka akumulatora normalnie gaśnie... Po kilku próbach to samo, a dodatkowo zaczęły "wariować" kontrolki (po wyjęciu kluczyka ze stacyjki część z nich nie gaśnie) i świecą się światła postojowe (chociaż włącznik jest wyłączony). Dopiero odpięcie klem z akumulatora pomogło to wszystko wyłączyć. Przy kolejnych kilku próbach nadal palą się kontrolki po wyjęciu kluczyka , a dodatkowo jeden z przekaźników (R21) hałasuje ( takie szybki cykanie) - przestaje dopiero po odpięciu akumulatora . Sprawdzałem z nowym przekaźnikiem i to samo. W końcu przestała odpalać bo napięcie aku spadło do 11,5V. Odpiąłem akumulator żeby podładować w domu i tym razem odpaliła, kontrolki zgasły (ta od ładowani również) ale pomiar na zaciskach akumulatora ponownie pokazuje brak ładowania ( napięcie spadło z 12,5V na 11,9). Ktoś miał podobnie ? Wydaje się, że to alternator ale dlaczego kontrolka ładowania gaśnie po odpaleniu i skąd te cuda ze światłami , kontrolkami itp. po wyjęciu kluczyka?
  4. Witam. Jest to mój pierwszy post na tym forum. Także witam wszystkich. Posiadam Opla Astre 2 (sedan) rocznik 2005. W 2013 był zainstalowany gaz. Samochód kupiłem w tym roku w styczniu. Posiadam akumulator 12 V , 44 Ah Problem mam taki: rozładowuje mi sie akumulator na postoju i nie wiem czy to wina akumulatora czy samochodu. Nie wiem ile akumulator ma lat i poprzedni właściciel też nie pamięta. Poprzedni właściciel nic nie mówił o żadnych problemach z rozładowaniem (ale tez może dlatego że auto było używane codziennie) Tak więc auto odkąd je kupiłem długo stało, jeździłem może 40 minut co drugi dzień. Pewnego dnia po dwóch dniach stania na parkingu auto nie ruszyło. Nawet rozrusznik sie ledwo krztusił. Nie dało sie podładować kablami z innego auta. To podładowałem prostownikiem 12 godzin. Jeździłem znowu tydzień też ale mało. I po tygodniu po pewnej nocy stania na parkingu pojechałem autem i podczas jazdy na chwile sie zatrzymałem i wyłączyłem silnik i juz nie odpalił. Tym razem dało sie od kumpla odpalić kablami z jego aku. Tego samego dnia pojechałem na diagnoze akumulatora do sklepu z akumulatorami. I gośc powiedział że akumulator jego zdaniem jest dobry tyle ,że naładowany w 10 % a alternator dobrze ładuje. I zanim kupie nowy akumulator to mam pojechać do elektryka żeby mi sprawdził czy coś nie kradnie prądu na postoju. Ale zanim pujde do elektryka to zacząłem sprawdzac na własna rękę multimetrem. Po pierwsze podładowałem prostownikiem tym razem ponad 24 godziny. Na youtubie dowiedziałem sie jak mierzyć uciekające ampery na postoju i jak mierzyć stan naładowania akumulatora. Akumulator na drugi dzień po pełnym naładowaniu miał już tylko 12.2 V. Po kolejnej nocy (odłączony od klemr) miał 11.9. Uruchomiłem silnik na 15 sekund i na uruchomionym silniku miał 14.4 V. Jak wyłączyłem silnik to po chwili spadł do 12.2 i tak juz stał. Nastepnie zmierzyłem pobór amperów na postoju Tak więc po ustawieniu zakresu multimetra na 10 A. Przy wyłączonym samochodzie,wyciągniętej zapalniczce,zamkniętych drzwiach, i wciśniętym przyciskiem przedniej klapy (żeby auto "myslało" że jest zamknięta) auto na postoju pobiera mi 10mA (10 miliamperów). Tak więc po pierwsze wyciągnąłem bezpiecznik z kabla do instalacji LPG (był najbliżej to akurat ten spróbowałem) i autko pobierało mi już tylko 4mA (czyli ponoć prawidłowo bo z tego co czytałem to stare auta bez skomplikowanych urządzeń powinny brać od 4 do 5 mA na postoju). I teraz pytanie. Czy instalacja gazowa w aucie powinna pobierać na postoju jakiekolwiek ampery ? (nawet te 6mA?) Czy ogólnie rzecz biorąc pobieranie 10 mA na postoju to jest duzo czy w normie ? Bo jak pobór 10mA na postoju to nie dużo to może faktycznie musze kupić nowy aku. Jeżeli ktoś z Was mógłby mi pomóc będe bardzo wdzięczny
  5. Witam Czy to normalne że po 4 tygodniach postoju bateria rozładowana prawie do zera ?? Słyszałem że to się zdarzało rownież u innych czy ktoś ma doświadczenie w tym temacie może jakieś rozwiązanie tego problemu
  6. Witam, odkąd kupiłem vectre 2.0 16v co jakiś czas rozładowuje akumulator do 0. Sprawdzałem już ładowanie,pobór prądu wszystko w normie [ładowanie=14.3V, pobór prądu= 0.05], akumulator nowy 55Ah [może wina akumulatora że jest za mały ?]. Proszę o pomoc szukam przyczyny już dłuższy czas, widziałem już kilka tematów ale tam pobór prądu na postoju był duży a tutaj w normie. Z góry dziękuje i pozdrawiam na wyświetlaczu po przytrzymaniu dwóch przycisków pojawia się 007 4 14972 [ nie powinno być 011?]
  7. Witam, Dwa dni temu mój akumulator się rozładował do zera. Ponieważ i tak już był do wymiany to postanowiłem juz nie doadowywać starego a zakupić nowy akumulator. Po podłączeniu nowego akumulatora migają samoczynnie światła awaryjne, a także nie można odpalić. Przy próbie przekręcenia kluczy auto "się dusi". Tak jakby miało odcięcie paliwa. Powyższa sytuacja dotyczy Opla Astry 2 z roku 2006. Czy ktoś z użytkowników miał podobny problem? Czy istnieje możliwośc że po spadku napiecia wlaczyla mi sie blokada antynapadowa?
  8. Witam Was, tak jak widać na załączonym zdjęciu - uszkodzony kabel od akumulatora - w takim sensie, że emalia została hmm chyba zjedzona. Czy to, że te miedziane druciki zaczynają rdzewieć ma jakiś wpływ na użytkowanie pojazdu? Można taki kabel gdzieś kupić? Patrzyłem, w e-hurtowanich ale tam same kable zapłonowe. Czy jeżeli to po prostu zabezpieczę taśmą to wystarczy? Czy może jakoś oczyścić wcześniej te przewody?
  9. Witam, Dzisiaj ta sytuacja zdarzyła mi się drugi raz. Chodzi o to, że po pewnym czasie radio przestaje działać - nie reaguje na włączanie. Dzisiaj chciałem odpalić auto i okazało się, że akumulator się rozładował. Przy wychodzeniu nie mogłem nawet zamknąć drzwi na centralny. A co najdziwniejsze, radio zaczęło działać. Jaka może być tego przyczyna?
  10. Witam serdecznie Na wypadek jakby nie chciało się komuś czytać, to w skrócie kupiłem booster mający na celu wspomaganie rozruchu samochodu podczas gdy akumulator zawiedzie. Kupiony booster nie działał zgodnie z moim oczekiwaniem, reklamacja została uznana, otrzymałem zwrot pieniążków i dalej chcę kupić booster. Budżet 400 zł przeznaczenie auta z silnikiem diesla do 3.0 pojemności. Ponieważ był to mój prezent dla mojego ojczulka poczuwam się w obowiązku odkupić coś co będzie działało i spełniało swoją funkcję. W związku z tym moja prośba do Was czy korzysta ktoś z Was z takiego urządzenia oraz czy znacie produkt, który możecie rekomendować. Budżet mój to ok. 400 zł
  11. Witam! Każdy wie jak i gdzie umiejscowiony jest akumulator w Corsa C. Leci na niego wszystko przez podszybie, brud, śnieg, deszcz. W jakimś markecie za całe 16zł jest pokrowiec na akumulator https://dl.dropboxusercontent.com/u/312690/elementy_stale/corsa-pomoc/pokrowiec.jpg Czy warto się w to bawić? Ktoś ma taki i czy to się sprawdza?
  12. Witam, Ostatnio aku mi słabo kręci, nadszedł czas na kupno nowego. Upatrzyłem sobie YUASA-e YBX3100 71Ah 650A za ok 430zł, warto tyle inwestować? Czy nie ma sensu i lepiej kupić tańszego Bosha, Exide, Varte, Centre, o podobnych parapetrach?
  13. Cześć, Słuchajcie od niedawna jestem posiadaczem Corsy C z silnikiem diesla 1.7 DTI. Ostatnio przyjechałem nim od rodziców z Gdańska do Poznania i tu po pewnym czasie, kiedy dojeżdżałem do pracy i zaparkowałem, chciałem jednak wyprostować auto - pojawiła się kontrolka CHECK ENGINE i samochód zakręcił raz i nie zapalił. Nie miałem czasu wiec poszedłem do pracy. Po 8h auto odpaliło normalnie - bez żadnych problemów. Mimo wszystko pojechałem do mechanika, wpiąć się na komputer, żeby sprawdzić co to za błąd. Po drodze, wszystko w aucie jakby zaczęło gasnąć jakby traciło moc, zapaliły się też kontrolki ABS oraz poduszki powietrznej. Stwierdziłem, że lekko dodam gazu stojąc na czerwonym, żeby mi to auto nie zgasło i rzeczywiście, jak już dojechałem do mechanika auto pracowało normalnie. Mechanik niestety- nie zobaczył żadnych błędów Kazał mi odjechać i wrócić jeśli problem się powtórzy. No minęły 2 tygodnie. Wsiadam dziś do auta, wciskając sprzęgło zaczęła lecieć na mnie woda?? (kompletnie nie mam pojęcia czy istnieje możliwość, żeby dostała się tam deszczówka?). No nic, myślę, jadę dalej. Niestety po pracy samochód ledwo ruszył, ale całe szczęści odpalił. Dojechałem do domu znowu z objawem utracenia mocy, tablica rozdzielcza zgasła, radio zgasło, no znowu dodałem gazu i wszystko wróciło do życia. Dojechałem do domu zaparkowałem, zgasiłem. Po drodze świeciły się kontrolki poduszek, abs, eps, ikonka samochodu. A teraz na włączonym zapłonie świeci się EPS i ikonka samochodu. Czy ktokolwiek może choć trochę orientować się z czym to może być problem? Czy to zwykły akumulator czy może problem jest w alternatorze? Zastanawia mnie fakt, że komputer nie pokazał żadnych błędów? Liczę na pomoc, pozdrawiam! Tomek
  14. Szanowni , już sam nie wiem co myśleć. Zakupiłem auto i po tygodniu stania nie mogłem go odpalic, okazało się że akumulator jest kompletnie rozładowany . Zaznaczam że radio nie podłączone i nie zostawiłem go na światłach. Jako że spzredawca zapewniał że akumulator jest ''nowy '' i ma tylko ze dwa lata odkręciłem korki i ku mojemu zdziwieniu okazało się że jest tam pustynia a mianowicie praktycznie nie ma elektrolitu. Kupiłem butelkę tegoż płynu i zalałem aku, podładowałem około 12 godzin i przez kilka dni było ok natomiast dzisiaj przekręcam kluczyk i co ? i nic . Swiatła jakieś blade i nie kręci . Wczesniej sprawdzałem ładowanie i pokazywało napięcie ładowania pomiędzy 13,8 a 14,6 . Moje pytanie brzmi czy może być tak że akumulator się zasiarczył już wtedy i nastąpił całkowity opad masy czynnej i nie chce się normalnie ładować w czasie jazdy a prąd w większości ciągnę z niego to co pozostało ? nadeszła wymiana tegoż akumulatora ? musiał się jakoś delikatnie podładowywać w czasie jazdy bo inaczej to by mi padł już na drugi dzień . Sam już nie wiem co o tym myśleć ale coś czuję że czeka mnie kupno nowego i tutaj małe pytanie . Jakiej pojemności wybrać? podobno lepiej taki z lepszym prądem rozruchowym a mniejszą pojemnością tak aby szybciej się naładował ponieważ robię krótkie dystanse . Ale się rozpisałem dzięki za każdą wskazówkę . pozdrawiam
  15. Witam! Poniżej opiszę swoją historię związaną z posiadanym przeze mnie autem [BARDZO CHOLERNIE DUŻO CZYTANIA]. Mam bardzo wielkie problemy przez co będę starał się opisywać wszystko w miarę szczegółowo i wyczerpująco by nie pozostawić wątpliwości. Z góry uprzedzam, że moje pojęcie o mechanice samochodowej, częściach i istocie działania jest zerowe dlatego wszelkie odpowiedzi w sprawach technicznych proszę pisać łopatologicznie tak by oszczędzić nerwów mi, a przede wszystkim Wam : SMILE : Myślę, że kluczowe będzie wprowadzenie jakie mam auto: Opel Corsa B 97' Silnik 1,4 16V (90KM) X14XE w benzynie i bez LPG Obecny przebieg: 125 073km (nie weryfikowany, odczyt z deski rozdzielczej- nie mam podstaw by myśleć, że kręcona) Historia pojazdu z mojej perspektywy: Sierpień 2014 Pod koniec sierpnia 2014 roku odkupiłem w.w. auto od prywatnej osoby. Z relacji poprzedniego właściciela wynika, że auto kupił w Niemczech i tam go użytkował przez pewien czas. W 2008 auto przyjechało do Polski i tu zostało zarejestrowane. Auto użytkowała matka sprzedającego. Wydaje mi się, że auto do Polski przyjechało z przebiegiem ok 98 000km (droga dedukcji). W marcu 2014 roku auto miało przejechane ponad 113 000km (dane z historiapojazdu.gov.pl), w dniu sprzedaży miało stan licznika ponad 115 000km. To dowodzi słów, że auto po przyjeździe do Polski było mało użytkowane. Stan techniczny auta na owy dzień był (jak dla mnie) bardzo dobry. Autko ładnie pracowało, odpalało za pierwszym razem i nie było wahnięć obrotów. To co miało działać działało, a to co nie powinno się świecić nie świeciło. Od poprzedniego właściciela dostałem polecenie by zmienić rozrząd przy 120 000km oraz olej przy 116 000km. Wrzesień 2014 Po kilku dniach użytkowania podjąłem decyzję, że zmienię rozrząd już teraz. Znajomy mechanik A kupił nową część (Ruville) i zamontował + nakleił naklejkę że wymiana we wrześniu 2016 lub po przejechaniu 175 000km. Niestety nie pamiętam ile zapłaciłem za tę przyjemność; wersja I: 300zł wersja II: 550zł ( w obu wersjach ceny to część + robocizna). Styczeń 2015 Wtedy miała miejsce większa awaria- padły hamulce. Gdy byłem rozpędzony (ponad 100km/h) okazało się, że pedał hamulca się zapada do podłogi ale nic nie hamuje. Hamulec złapał jak bardzo mocno docisnąłem pedał do podłogi. Następnie nogą podciągnąłem pedał do góry po czym znów wcisnąłem, ale tym razem złapał na "właściwym poziomie". Po przejechaniu ok 1km sytuacja znów się powtórzyła. Zajazd pod dom. Auto zgaszone. Kontakt z mechanikiem A i auto na warsztat. Diagnoza- cylindry przy hamulcach do wymiany (część oryginalna, nie zmieniana od produkcji). Przyjemność łącznie kosztowała 120zł. Luty 2015 Uparłem się i z własnej woli oddałem auto do mechanika A by wymienił mi klocki hamulcowe i podciągnął linkę ręcznego. Całość: 150zł Marzec 2015 (CYRK!) 6 Marca: przegląd okresowy samochodu. Na moje życzenie zostały sprawdzone spaliny w aucie bo zacząłem szukać przyczyn wysokiego spalania. Opinia diagnosty: górna granica normy. Niestety nie mam kopii wyników, a pamięć nie jest aż tak dobra. 12 Marca: wypuściłem się na dłuższą trasę (150km w jedną stronę). Już tego dnia słyszałem dziwne dźwięki dobiegające spod maski. Przy wciskaniu sprzęgła słyszałem coś na kształt wody przepływającej pod dużym ciśnieniem przez rurę. Nie było to głośne i słyszalne tylko przy wyłączonym radiu. Po osiągnięciu celu 3h postój i dalej w drogę, po 60km kolejny postój (1,5h). Po ponownym odpaleniu zaczęły się problemy ze sprzęgłem. Biegi ciężko wchodziły, a przy wstecznym słychać było jak dwa metalowe elementy ocierają się o siebie. Pomagało wtedy wrzucenie na luz jedynka luz wsteczny (i wtedy wchodziło jak zwykle). Wcześniej wspomniany dźwięk się nasilił ale dalej nie był uciążliwy. Po kolejnych 60km zaczęły się lekkie piski spod maski. Zjazd na parking i szybka diagnoza, że wciśnięcie sprzęgła czasem powoduje pisk (nigdy się to nie zdarzyło). Kontakt do mechanika A i potwierdzenie z jego strony że coś przy sprzęgle się dzieje i najprawdopodobniej łożysko oporowe. Pozwolił mi dalej jechać ale zaznaczył, że będzie tylko gorzej. Świadom tego rozpocząłem podróż do domu. Na trasie piski się prawie nie pojawiały bo prawie sprzęgła nie używałem (zrezygnowałem nawet z hamowania silnikiem co robię bardzo często), niestety wjazd do Wrocławia to zmienił. Masa świateł i na każdych niestety musiałem stać. Wtedy też piski stały się częstsze i głośniejsze no i przestała wchodzić jedynka, a wsteczny ta sama historia co wcześniej... Skorzystałem z okazji, że we Wrocławiu był akurat mój przyjaciel Samouk A to pojechałem spotkać się z nim. Podczas oględzin zgasił auto przez co bałem się że już nie odpalę. Częściowo miałem rację; auto odpalało ale z wielkim trudem. Tak jakby coś bardzo mocno ocierało się o siebie (pewnie rozrusznik, ale jak mówiłem: nie znam się). Fakt jest taki, że coś się blokowało przy zapłonie (nie ważne czy miałem wciśnięte sprzęgło przy odpalaniu czy nie) ale jak zakręciło to już działało. Z piszczącym wstecznym zajechałem do domu i zostawiłem tam auto w spokoju. 13 Marca: udałem się na oględziny do mechanika A. Krótki rzut okiem i potwierdzenie diagnozy danej przez telefon- łożysko oporowe. Poinformował mnie o potencjalnych kosztach: - łożysko oporowe 50zł (część) ale zaznaczył, że lepiej wymienić mi całe sprzęgło bo kwestia czasu że przyjadę z dociskiem/tarczą do naprawy. Wtedy koszta oszacował na: - sprzęgło komplet (łożysko, docisk, tarcza) - od 250zł wzwyż - robota 350zł dodał też, że mimo szczerych chęci to tego nie zrobi bo w ciągu kilka dni wyjeżdża za granicę na długi czas i dał mi kontakt do kogoś kto mógłby się tym zająć. Rozpocząłem poszukiwania. Każdy mechanik, czy to ze wsi czy z mojego małego miasta za robotę życzył sobie 350zł, a części były w zakresie 250zł-400zł + mogłem sam coś innego znaleźć i im dać to tylko koszta roboty. 16 Marca: Poszukiwania mechanika nadal trwają. Po obdzwonieniu lokalnych mechaników zadzwoniłem do rodziny i od wujka dostałem kontakt do mechanika B, u którego serwisował swoje auta. Facet mu się spodobał bo konkretny, trzyma się ceny i terminów + jak coś spierdzieli to do tego się przyzna i naprawi to co źle zrobił. Zadzwoniłem do niego i zaproponował mi cenę 250zł za robotę (nie ukrywam, że to był decydujący argument jeśli chodzi o jego wybór) no i powiedział, że zamówi mi sprzęgło firmy Axle (350zł). Wtedy też zdałem sobie, że suma pieniędzy wydanych na naprawy będzie się równać 1/4 ceny jaką zapłaciłem za auto. Po szybkiej kalkulacji stwierdziłem, że utrzymanie tego auta za dużo mnie wynosi toteż chce je zrobić tak by jeździło i sprzedać w przeciągu kilku miesięcy. Umówiliśmy się, że robimy to auto "do żyda" i inwestuję w nie jak najmniej. Sam kupiłem sprzęgło (nowe!) firmy SRLine za (200zł). Oczywiście dobrane do silnika. 20 Marca: odstawiłem auto de mechanika i kupiłem sprzęgło. 25 Marca: odbieram auto od mechanika. Testujemy. Odpalam auto i coś dziwnie odpaliło, tak jakby dłużej mu ten proces zajął. Na desce nieustannie się pali lampka "check engine", a w powietrzu czuć benzynę ale nie przy silniku, a jakby w spalinach. Mechanik C (pracownik mechanika B) zajął się ogarnięciem lampki. Mówił, że to wina czegoś (chyba czujnika, ale nie pamiętam dokładnie) odpowiedzialnego za ciśnienie. Pomajstrował i zgasło. Ale cały czas miałem dziwne wrażenie że silnik nie chodzi tak jak kiedyś. Głupi nie monitorowałem obrotów więc ciężko powiedzieć jak to wtedy wyglądało. Uregulowałem rachunek i cieszyłem się autem. Nie długo... 27 Marca: rutynowe zakupy. Odpaliłem auto i pojechałem do sklepu 1. 10min i wracam do auta, odpalam i jadę do sklepu 2. Znów 10 min postoju i powrót do auta by jechać do sklepu 3. Odpalam auto i znów dziwnie odpaliła. Tak dłużej, ciężej i z "przytarciem" ale załapała. Pochodziła troszkę i zaraz zgasiłem by spróbować odpalić jeszcze raz. I tutaj zaczyna się cyrk. Za 2 razem odpaliła jeszcze gorzej, pochodziła i zgasiłem... 3 razu już nie było; z każdym kolejnym kręceniem kręciła ciężej i krócej aż w pewnym momencie było tylko "cyk", przymrużenie świateł i kontrolek, a na koniec cisza. Pierwszy telefon: mechanik B. Diagnoza: obluzowane kable na rozruszniku, możliwe poruszenie przy zmianie sprzęgła. Dawaj na warsztat to Cię podreperujemy. Zadzwoniłem po kolegę by przyjechał odpalić Corsę na kable ale jednak kolega ich nie miał. Odpaliła na popych. Rzekłbym że opornie. Chciałem włączyć radio ale na monitorze przy zegarze pojawił się napis "safe" Pojechałem prosto do mechanika B. Przy wjeżdżaniu do warsztatu zgasło mi auto (sprzęgło wysoko łapało niż poprzednio więc jeszcze nie miałem go rozpracowanego). Odpaliłem ale znów z trudem. Wsadziliśmy auto na podnośnik i okazało się, że rozrusznik w ogóle nie był ruszany, ale poprawił kable i opuściliśmy na dół i zaczęliśmy szukać pod maską. Mechanik B oraz Mechanik D (pracownik MB) zaczęli rozmyślać nad tym co się spierdzieliło. W pewnym momencie przystali na mój pomysł z alternatorem. Mechanik D zaproponował by sprawdzić napięcie akumulatora i na mierniku ukazał się wynik 13,5 V (mierzone na włączonym silniku) co mechanik B podsumował słowami "powinieneś mieć minimum 14,2 V czyli nie dostaje ładowania. Nawet jak gazujesz to rośnie ale nie osiąga 14,2". Zostaliśmy przy opcji "alternator". Krótkie rozeznanie i dostałem wycenę + propozycję rozwiązania. Mechanik B zaproponował regenerację alternatora (pamiętał o moim "do żyda" więc odradził mi kupno części nowej lub używanej). Wg. niego to powinno załagodzić ten problem ale... poinformował mnie, że akumulator wygląda na oryginalny więc uznał, że jak ten dziadek dostanie więcej napięcia to może się "rozpaść". No i taka sytuacja- regeneruję alternator to uwalam akumulator, kupuję nowy akumulator to alternator go wykończy. Pozostaje zregenerować część i kupić nową baterię. Wracam do domu i gadam z ojcem, który polecił mi stary sprawdzony sposób: odłączyć klamę od akumulatora przy włączonym silniku (myślę, że sposób znany więc nie będę się rozwodził nad nim). Razem z samoukiem A zaczęliśmy majstrować przy aucie i jak się okazało zdjęcie klamy nie skutkowało wyłączeniem silnika. Co więcej robiliśmy pomiary napięcia akumulatora w różnych opcjach i wyniki były różne. Przedstawię zakres i na ile pamiętam jaki był tryb. 11,5 V (po odpaleniu na popych, włączony silnik) 12,27 V (sam akumulator po odpięciu od auta) ~12,5 V (nie pamiętam dokładnie ale chyba na włączonym silniku jak trochę pochodził) 13,5 V (odczyt u mechanika B) Sprawdzaliśmy też kable od masy. Wydawały się być w porządku. Nawet zrobiliśmy własną masę akumulator-silnik i mierzyliśmy napięcie ale cholerka nie pamiętam. Chyba 13,8V. Z samoukiem A próbowaliśmy użyć jeszcze innego akumulatora o tych samych parametrach. Jakiś stary dziadek, napięcie na wskaźniku 12,72V. Po podłączeniu auto nawet nie zakręciło ale wydało dźwięk, który do złudzenia przypominał warczenie psa, który stoi za drzwiami. Dalej podłączony akumulator-dziadek był mierzony i napięcie spadało sukcesywnie (pamiętam odczyt 12,38V) Dzień skończył się na tym, że auto zostało na noc u kolegi, a następnego dnia miał podładować akumulator prostownikiem. Co zaobserwowałem tego dnia, zwłaszcza po majsterkowaniu z samoukiem A: ​przymrużenie światła na podsufitce i spadek mocy pracy nawiewu w momencie gdy gazowałem auto na jałowym biegu; wahania obrotów od 1100RPM do 900RPM. Raz nawet spadły same obroty tak nisko, że auto zgasło. Co do samych obrotów; zawsze na jałowym miała 1000RPM. Zawsze. Dlatego obroty na poziomie 1100RPM/900RPM uważam za odstające od normy. Raz przy odpalaniu zatrzepało całym silnikiem, nie byłem w środku więc nie widziałem obrotów ale na pewno nie były jednomierne, potem się uspokoiło Raz przy odpalaniu widziałem potężną iskrę pod silnikiem. Stałem przy lewym kole z przodu i patrzyłem się na bok silnika (tak o, niczego nie wypatrywałem) i wtedy zobaczyłem ogromną iskrę w głębi silnika. Nazwałbym tą iskrę łukiem elektrycznym niż iskrą wytworzoną przez ocieranie się np. części metalowych. Pomimo licznych prób nie zaobserwowałem jej drugi raz. Jak nigdy samochód zaczął niesamowicie kopcić. Ale nie był to dym "olejowy" ale normalny biały dymek (jestem przekonany na 90%, że to para). Dodatkowo wydech zaczął wypluwać z siebie jakąś ciecz, bardziej woda bo potem nie było po niej śladu na kostce. 28 Marca: kolejny dzień zmagań. Akumulator został podładowany i wskaźnik pokazywał 12,7V. Auto odpaliło ale też troszkę dziwnie. Zaintrygowały mnie kontrolki, które lekko przygasały w momencie zapalania (czego nigdy nie robiły). Dalej światło i wentylator dziwnie pracowały jak gazowałem na jałowym + "safe" nadal obecne na wyświetlaczu. Po pierwszym odpaleniu na naładowanym akumulatorze obroty utrzymywały się na na poziomie 1100RPM i coś się włączyło. Co? Najmniejszego pojęcia nie mam. Wyło jak stary odkurzacz Zelmera. Nigdy tego nie słyszałem. Potem to coś się wyłączyło i obroty spadły do 1000RPM/900RPM ale nadal rosły same i opadały. Samą tą część sfotografowałem i dodam do załączników. Do tego wszystkiego doszedł dym, który zagęścił się jeszcze bardziej i ciecz, która była jeszcze zmieszana z czymś tłustym bo większość wyparowała, ale były plamy na kostce które zostaną tam na długi czas. W chwili obecnej auto odpala ale inaczej. To tyle jeśli chodzi o historię. Z rzeczy dziwnych i nie wiem czy istotnych to powiem jeszcze, że auto zaczęło mnie kopać. Zawsze przy wysiadaniu dostanę iskierkę w palca. Kwestia rzeczy czy zdartych przewodów? Nie wiem. Jeszcze jedną rzeczą która mnie martwi to spalanie... Średnie zużycie paliwa na 100km to 10,5l. Bez kitu. Ja wiem, że mam zły sposób jazdy ale nawet na eco-drive zmniejszam spalanie do 10l... Jedyne pocieszenie, że jak raz zalałem do pełna (46l) to zrobiłem na tym prawie 600km (spalanie 7,8l/100km) ale większa część to była trasa (choć długo jechałem ponad 110km/h-dziwne). Tak czy siak wydaje mi się, że spalanie na takie małe auto jest zbyt duże i nie wiem jak mam je ogarnąć. Nie wyrabiam już na benzynę i auto, a jeździć muszę 60km dziennie... Czego oczekuję od Was po tych wypocinach? Pomocy, wskazówki, rady... Niestety za naprawy płaci mój ojciec i wymaga ode mnie bym je naprawił. Dla mnie to bezsens ale on nalega. Marzeniem jest dla mnie koszt naprawy tego auta w zakresie 2000zł-2500zł bo wtedy wiem, że auto zostanie sprzedane. Choć z drugiej strony to moje pierwsze auto więc mam sentyment i szkoda mi też się jej tak pozbyć. Chciałbym wiedzieć czy ktoś miał podobnie? Czy to jest opłacalne (naprawa)? Czy jest sensowe? Kogo możecie mi polecić do pomocy z okolic Wrocławia? Błagam, pomóżcie! EDIT: przypadkiem wydmuchałem nos w chusteczkę, w którą wycierałem bagnet przy sprawdzaniu oleju. Nie wiem jak zwyczajowo pachnie olej silnikowy, ale ten zdecydowanie zaciągał benzyną...
  16. cześć wszystkich mam 2 pytania jedno odnośnie aku a więc: mam roczny akumulator nie wiem jaka pojemność bo to czarny klocek(październik 2013) samochodem nie jeżdże, tylko sporadycznie. Ostatni raz nim jeździłem 31 grudnia - odpalił wg mnie normalnie. I moje pytanie: czy jak zacznę normalnie(codziennie) jeździć to go podładować? Obawiam się że jeżeli tylko go podładuje to będę musiał to robić co jakiś czas. NIe znam się na takich rzeczach i dla Was może się to wydać głupie. Drugie pytanie jak zapisać ustawienia fotela?wiem głupie pytanie ale nigdy się nad tym nie zastanawialem od kupna samochodu dopóki tata nie zaczął nim jeździć i ustawiać fotel po swojemu. bo niby mam ustawienia na 1,2,3 poprzedniego kierowcy ale chce wprowadzić swoje ale nie wiem jak z góry dziękuje za odpowiedzi:)
  17. Witam. W poniedziałek rozładował mi się akumulator, naładowałem i podłączyłem i nic (plus do plusa, minus do minusa). Lecz gdy go obróce i podłącze na odwrót (minus do plus, minus do plus) wszystko mryga, swiatła awaryjne, radio, kontrolki na desce i nic nie kręci. Co to może być? Dodam, że nawet akumulator z innego auta nie zadziałał....
  18. Witam! Mam nietypowe pytanie. Czy jeśli wsadzę zamiast zapalniczki, w jej gniazdo np taki oto adapter z portami USB http://allegro.pl/uniwersalna-ladowarka-samochodowa-2-x-usb-griffin-i4235253979.html to czy po zakończeniu ładowania jakiegoś urządzenia do niego podpiętego nadal będzie on zużywał napięcie z akumulatora? Jak to jest z innymi tego typu adapterami USB w gnieździe zapalniczki gdy są nieużywane, ale wciśnięte cały czas w jej gniazdo? Inne modele mają kontrolkę napięcia (?), która świeci się cały czas, dopóki nie wyciągnie się adaptera z gniazda? Więc pobiera on jakąś minimalną ilość napięcia = jeśli go zostawimy wciśnętego np na weekend to trochę spożyje napięcia. Reasumując, nie mam zapalniczki (jest mi ona niepotrzebna) i chciałbym by na stale był w jej gniazdo wciśnięty adapter jeśli nie będzie to przekładało się na dodatkowy pobór mocy. Pozdrawiam
  19. Mam Corsę C 1.2 16V z 2003 r. od nowości. Po 6 latach wymieniłem akumulator na oryginalny GM. W salonie powiedziano mi, że robią jedynie większą pojemność i wsadzono mi 44 Ah. Padł po 2,5 roku. Teraz wsadzają już min. 50 Ah w cenie pow. 400 zł! Zastanawiam się, czy mniejszej trwałości akumulatora nie spowodowała większa pojemność (mam tylko wspomaganie, centr. zamek. i el. szyby, jeżdżę głównie na krótkich trasach w mieście). Poprzedni akumulator (36 Ah - o ile mnie pamięć nie myli) wytrzymał 6 lat bez problemu. Znalazłem akumulatory Centry 35 Ah, ale te mają z kolei zmniejszą pojemność niż zaleca producent. Co radzicie?
  20. Witam, Jako że nadeszła długo (nie)wyczekiwana zima, okazało się, że niestety mam do wymiany akumulator. Niestety ciężko znaleźć odpowiednie testy modeli które pasują akurat do astry. Czy możecie polecić coś dobrego? Model to Astra GTC 1.8 140 KM 2006r. Czy np. taki akumulator wystarczy? http://motoneo.pl/szcz/5614000603162/varta_26/10699/4/all.php# Dzięki za pomoc. Pozdrawiam, Dominik
  21. Witam, Problem następujący: rano nie mogłam odpalić auta, po podładowaniu akumulatora auto odpaliło, jednak nie gaśnie kontrolka ładowania i nie ma wspomy, miał ktoś taki przypadek może? Drugi problem, który dziś zauważyłam to, to że w zbiorniczku prawie nie widać płynu chłodniczego, metalowa rurka była na wierzchu w zbiorniczku, było też widać malutkie plamki oleju, ale przy ostatnie wymianie układ nie był płukany, więc może przez to, bo oleju na miarce, wymieniany rok temu jakoś jest 1/3 normy, czyli tak jak powinno być chyba. Auto często jeździ krótkie dystanse, więc może uszczelka pod głowicą daje o sobie znać? Odzywajcie się jak macie jakieś pomysły, bo daleko nie pojedziem póki co :-)
  22. Witajcie, jestem tutaj nowy więc wybaczcie ewentualne błędy. Chcę wymienić akumulator w astrze F 1.6 115 km. Obecnie jest oryginalny akumulator GM ale pada. Problem polega na tym że pod akumulatorem jest blacha trzymająca akumulator przykręcona śrubą 13. Kręcę i kręcę tą śrubą a ta franca nie chce się wykręcić. Nie ma pod spodem żadnej nakrętki (albo ja jej nie czułem bo pomacałem francę od spodu). Pytanie: czy jest jakiś myk żeby odkręcić to cholerstwo? Z góry dziękuję bardzo bardzo mocno.
  23. Jednym ze sposobów uruchomienia samochodu z rozładowanym akumulatorem jest podłączenie instalacji drugiego samochodu za pomocą przewodów rozruchowych. Wówczas prąd alternatora drugiego pojazdu powinien być w stanie doładować nasz akumulator, a połączone równolegle akumulatory powinny pozwolić uruchomić silnik. Czasem jednak tanie przewody zakupione w hipermarkecie nie pozwalają na taką czynność, wprowadzając opór elektryczny i ograniczenie potrzebnego do uruchomienia prądu. Czy trzeba je od razu wyrzucić czy da się jeszcze z nimi coś zrobić? Zapraszam na portal tutaj byl link ale juz nie ma i nie bedzieodnajdziecie tam kompletny artykuł i parę innych ciekawych praktycznych artykułów na temat motoryzacji. Może ktoś z Was sam jest w stanie stworzyć taki artykuł (oczywiście nie za darmo) to zapraszam do współpracy: radeek1979@o2.pl Pozdrawiam Radek kolego regulamin forum przeczytales ?? jesli nie to czas najwyzszy Gawlak
  24. Witam. Akumulator firmy Loxa, czy to dobry wybór? P.S. Mogę kupić akumulator Loxa 62Ah 570A w cenie 230 zł i się po prostu zastanawiam, czy to dobry wybór?
  25. Witam! Pojęcie o mechanice mam minimalne. Jeżdżę Corsą C 1.0 2003 od 1,5 roku, uważam, że eksploatacyjnie nie zapominałem o niczym. Auto było niezawodne w każdej sytuacji zima/lato paliło na styk. Ostatnio pali 5-6 razem a czasami jeszcze gorzej, nieudany rozruch kończy jakby "blokowaniem się" silnika bez przełączenia na 0 i ponowieniu nie ma mowy o ponownej próbie rozruchu. Rozrusznik kręci, słyszę pracę pompy, akumulator ma może 5 miesięcy, były czyszczone świece (4 miesięczne), cewka i styki. Auto nie pali żadnych kontrolek i nie pamiętam by po kasowaniu kiedyś błędów EGR i jego czyszczeniu coś wyświetlało. Proszę o jakieś podpowiedzi co mógłbym sprawdzić lub wymienić jakieś czujniki? wału? temp? Co normalnie sprawdzilibyście w takiej sytuacji, szkoda mi rozrusznika. Proszę o wyrozumiałość i podpowiedzi.
Partnerem serwisu: Fabryka kart plastikowych LiderKarty
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.