Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'alternator' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • forum.opel24.com
    • Informacje i ogłoszenia
    • Na każdy temat
  • Porady oraz dyskusje dotyczące poszczególnych modeli Opla
    • Opel Adam - Forum
    • Opel Agila - Forum
    • Opel Ampera - Forum
    • Opel Antara - Forum
    • Opel Astra - Forum
    • Opel Calibra - Forum
    • Opel Combo - Forum
    • Opel Corsa - Forum
    • Opel Frontera - Forum
    • Opel Insignia - Forum
    • Opel Kadett - Forum
    • Opel Meriva - Forum
    • Opel Mokka - Forum
    • Opel Omega - Forum
    • Opel Signum - Forum
    • Opel Sintra - Forum
    • Opel Tigra - Forum
    • Opel Vectra - Forum
    • Opel Vivaro i Movano - Forum
    • Opel Zafira - Forum
    • Pozostałe modele
  • Motoryzacja - ogólnie
    • Ogólne porady techniczne
    • Sam Naprawiam - Opel, gotowe poradniki napraw
    • Odszkodowania, porady prawne
    • Warsztaty Samochodowe
  • OPEL24 Riders
    • Klubowicze i ich auta
    • Gadżety klubowe
    • Zloty i spoty
  • Porady dla kupujących samochód
    • Poradniki kupującego Opla
    • Zareklamuj swoje usługi na forum

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Lokalizacja


Inna marka


Silnik


Nadwozie

Znaleziono 16 wyników

  1. Witam. Mam problem z pojawiającą się kontrolką czerwona od akumulatora. Ogólnie wszystko jest okej, alternator ładuje na poziomie 14,2 14,5. Sprawdzałem akumulator ma sprawność na poziomie 78%. Auto mam od dwóch miesięcy a w ciągu ostatnich 2 tygodni kontrolka zapalila sie kilkukrotnie .Czy to jakieś zwarcie w instalacji elektrycznej? Może jakis problem z wskaznikami na desce jakieś zimne luty... nie mam pojecia moze ktos mial cos takiego...
  2. Witam Z tego co wyczytałem dopadła mnie dość typowa przypadłość awarii alternatora. Rozładowuje mi się akumulator, alternator nie ładuje (po uruchomieniu silnika napięcie na akumulatorze nie zmienia się). Dziwny jest tylko brak świecenia kontrolki, ale ponoć się zdarza. Chciałem się zająć problemem i zdemontować alternator, ale zaskoczyły mnie 2 rzeczy: 1. Którędy alternator się wyciąga? Miejsca do pracy mało, a nawet jak odkręcić, to nie ma jak wydłubać z miejsca. Poproszę o wskazówkę, co trzeba odkręcić, co poluzować, co zdjąć, by wyciągnąć ten alternator. (z przodu chłodnica i skraplacz klimy, z góry sprężarka klimy, od spodu rama zawieszenia 2. Przewody olejowe, czy wymagają jakiejś specjalnej troski? Jako że to auto jest potrzebne do pracy, proszę o możliwie szybkie podpowiedzi.
  3. Witam Wszystkich Forumowiczów Proszę o pomoc w rozwiązaniu problemu w mojej leciwej już astrze H 1.7CTDI 80kM. Po kolei: Rok temu w zimie auto odmówiło mi posłuszeństwa, winą okazał się alternator, (chodź zanim to wydedukowałem zdarzyłem wymienić akumulator). Szybka regeneracja, montaż, usunięcie błędów i autko klekotało prawie cały rok. 2 tygodnie temu w astrze zaczęły dziać się zjawiska tj.: Podwyższone obroty silnika na biegu jałowym (przyczyną był większy pobór prądu przy włączonej nagrzewnicy) Problemy z odpaleniem auta (-10 C - norma?) Przerywana praca wentylatora nawiewu Aż wreszcie zaświeciła się choinka i zgon auta pod Biedronką.. Sprawdziłem błędy metodą "gaz hamulec" i zadzwoniłem po kolegę, który odholował mnie laguną (ludzie robili zdjęcia jak francuz ciągną "niemca") . Mechanik postawił diagnozę - Alternator.. No i historia zatoczyła koło, z racji tego że zależało mi na czasie włożył mi jakiś regenerowany dając rok gwarancji. Wszystko odbyło się bez komplikacji, lecz gdy astra miała wracać już do domu okazało się że alternator mocno się nagrzewa. Według mechanika winowajcą okazało się sztywne koło pasowe alternatora i zalecił mi wymianę na sprzęgiełko jednokierunkowe oraz pompę wakum, - 150zł w błoto bo to nie usunęło problemu. Została postawiona kolejna diagnoza tym razem trafna, a padło na sterownik świec żarowych. Według mechanika wszystko miało być cacy, ale wracając do domu okazało się że stojąc na światłach delikatnie buja się całe autko, silnik pracuje inaczej (jak dwusuw na wolnych obrotach) i migają wyświetlacze. Obroty silnika ok 800 obr/min. I teraz pytanie do Was, czy jest możliwość że sprzęgiełko alternatora powoduje mniejsze obciążenie silnika, a co za tym idzie zmniejszenie obrotów silnika i niższa amplitudę jego pracy? A może jest jakiś inny trop ? Z góry dziękuję za pomoc
  4. Panowie, siedzie w garażu i utknąłem, podjąłem się demontażu alternatora ponieważ wczoraj znikło ładowanie. Jak odkręcić zaznaczoną śrubę plusową ponieważ przy próbie odkręcenia kręci się ze wszystkim w środku plus z miedzianą blaszką przewodu +. Nie chce niczego w środku ukręcić lub urwać przewodu, już mi się ułamał kawałek plastiku przy kręceniu(strzałka na foto). Śruba na klucz 17. robienie zdjęć online
  5. witam. Proszę o pomoc w podłączeniu alternatora. Gdzie jaki kolor kabla ? Opel Astra F silnik 1.7 TD. https://zapodaj.net/b68ec9b1e78dc.jpg.html https://zapodaj.net/611f58fd80229.jpg.html
  6. Witam, mam problem z alternatorem w Astra H 1,7 CDTI. Alternator zaczyna ładować (sprawdzam to w ukrytym menu serwisowym podczas jazdy) dopiero gdy się rozgrzeje. Po około 10min. Jeżeli uruchomię auto, a wcześniej nim jeździłem i jest rozgrzane, alternator ładuje od razu. Czy ktoś spotkał się z podobnym przypadkiem?
  7. Witam, problem dotyka samochodu Opel Astra H 1.7 CDTI 101KM \ 74kW Z17DTH. Mianowicie, tydzień temu po odpaleniu silnika samochodu, wyskakiwał "Check Engine". W takiej sytuacji pomagało wyłączenie silnika i odczekanie paru minut. Pojawiły się również błędy od "pedału gazu". Więc sugerując się postami na forum, kupiłem w Norauto spray do czyszczenia styków elektronicznych i chciałem zabrać się do pracy. Jako, że nawet taka prosta czynność jak przeczyszczenie styków w moim wykonaniu może wiązać się z totalnym zniszczeniem wszystkich układów elektronicznych postanowiłem uruchomić silnik ten "ostatni raz". Jakie było moje zdziwienie jak ruszając z miejsca i osiągając 2 000 obrotów na minutę cała elektronika padła w samochodzie. Komputer pokładowy, światła, zegary i nawet wspomaganie przestało działać. Po zgaszeniu silnika i ponownym odpaleniu ujrzałem choinkę kontrolek - przeróżnych! W tym momencie wiedziałem, że styki przez które jest błąd od "pedału gazu" to moje ostatnie zmartwienie. Pomyślałem sobie, że nie ma gdzieś masy, jednak była - wszędzie gdzie mogła być. Więc zmierzyłem napięcie na klemach akumulatora i tak odkryłem, że winą prawdopodobnie jest regulator napięcia. Po odpaleniu silnika, napięcie na klemach wzrosło do 13.5V (super), jednak po lekkim przygazowaniu do 2 000 obrotów, napięcie wskoczyło do 18V i elektronika się wyłączyła do momentu aż znowu nie puszczę gazu na jego jałowe obroty, wtedy wracało wszystko do normy. Postanowiłem, że wyciągnę alternator i jako że mechanikiem nie jestem, a zwykłym szarym programistą to operacja ta mnie troszkę przerosła. Znalazłem gdzieś książkę: "Sam naprawiam" dla Astry H, więc sugerując się nią, przeleciałem punkt po punkcie rozbierając: Pokrywę filtra powietrza, ściągając pasek, wykręcając osłony na dole samochodu i kończąc a właściwie zatrzymując się na odpięciu przewodów z olejem. Jestem parę dni bez samochodu i nie ukrywam bardzo mnie to boli, w między czasie miał przyjechać zaprzyjaźniony mechanik który, pod domem chciał wyciągnąć alternator i oddać do pełnej regeneracji. Ale okres wakacyjny niestety mu to nie umożliwił. Więc przechodząc do meritum sprawy, chcę to zaraz wszystko złożyć jak było i spróbować odpalić każdy odbiornik elektryczny w samochodzie, jak będzie trzeba przyniosę nawet lodóweczkę turystyczną aby te napięcie troszkę przyhamować. Potrzebuję przejechać kawałek (do 10km) do mechanika, teraz kwestia czy to, aby na pewno dobry pomysł ? Druga sprawa, czy istnieje możliwość, że winą zepsucia się regulatora jest coś jeszcze? Siostra miała taka samą sytuację parę dni temu, tylko u niej napięcie było zbyt niskie. Zregenerowali jej alternator i nagle dzisiaj wszystkie żaróweczki się popaliły. Zapomniałem dodać, błędy odczytane przy pomocy gaz-hamulec: - 112052 - 112252 - 056007 - 007071 - 050074 - 050056 Przepraszam że tak chaotycznie.
  8. Witam serdecznie, tydzień temu oddałem rozrusznik do regeneracji ponieważ bardzo ciężko kręcił i zżerał potworne ilości prądu, przez pierwszy tydzień wszystko było ok więc postanowiłem wybrać się do rodziny na weekend około 528 km , przyjechałem turbina ostygła wyłączyłem silnik i to na tyle ale rano wstaję przekręcam kluczyk i słyszę tylko takie jakieś cykanie, wałem nie ruszy nawet na centymetr, pomyślałem rozładowany akumulator może na światłach zostawiłem ,schowek itp. więc go podładowałem i być może krótko bo ok 1 godź i dalej to samo, musiałem jakoś ruszyć dalej więc niestety odpaliłem na pych , zrobiłem 528 km bez przystanku i pod domem znowu przekręciłem kluczyk i dalej to samo, nie mogę uwierzyć co się mogło stać po jednej nocy gdzie wcześniej przez ten tydzień nie było problemu, może ładowania brak , podłączyłem aku na około 7 godzin do prostownika i czekam , jak odpali to ładowanie więc do elektromechanika ale czy może rozrusznik ? za każdą sugestię dziękuję a zdaje sobie sprawę że jest okres wakacyjny, pozdrawiam .
  9. Cześć, Słuchajcie od niedawna jestem posiadaczem Corsy C z silnikiem diesla 1.7 DTI. Ostatnio przyjechałem nim od rodziców z Gdańska do Poznania i tu po pewnym czasie, kiedy dojeżdżałem do pracy i zaparkowałem, chciałem jednak wyprostować auto - pojawiła się kontrolka CHECK ENGINE i samochód zakręcił raz i nie zapalił. Nie miałem czasu wiec poszedłem do pracy. Po 8h auto odpaliło normalnie - bez żadnych problemów. Mimo wszystko pojechałem do mechanika, wpiąć się na komputer, żeby sprawdzić co to za błąd. Po drodze, wszystko w aucie jakby zaczęło gasnąć jakby traciło moc, zapaliły się też kontrolki ABS oraz poduszki powietrznej. Stwierdziłem, że lekko dodam gazu stojąc na czerwonym, żeby mi to auto nie zgasło i rzeczywiście, jak już dojechałem do mechanika auto pracowało normalnie. Mechanik niestety- nie zobaczył żadnych błędów Kazał mi odjechać i wrócić jeśli problem się powtórzy. No minęły 2 tygodnie. Wsiadam dziś do auta, wciskając sprzęgło zaczęła lecieć na mnie woda?? (kompletnie nie mam pojęcia czy istnieje możliwość, żeby dostała się tam deszczówka?). No nic, myślę, jadę dalej. Niestety po pracy samochód ledwo ruszył, ale całe szczęści odpalił. Dojechałem do domu znowu z objawem utracenia mocy, tablica rozdzielcza zgasła, radio zgasło, no znowu dodałem gazu i wszystko wróciło do życia. Dojechałem do domu zaparkowałem, zgasiłem. Po drodze świeciły się kontrolki poduszek, abs, eps, ikonka samochodu. A teraz na włączonym zapłonie świeci się EPS i ikonka samochodu. Czy ktokolwiek może choć trochę orientować się z czym to może być problem? Czy to zwykły akumulator czy może problem jest w alternatorze? Zastanawia mnie fakt, że komputer nie pokazał żadnych błędów? Liczę na pomoc, pozdrawiam! Tomek
  10. Witam, W weekend zauważyłem że pasek wielorowkowy od alternatora,klimatyzacji,pompy wody,itp. jest lekko poszarpany z lewej strony na całej długości, patrząc od przodu.Zauważyłem też lekki pisk przy obrotach ok.1000 i 750 który po chwili zanika.Czy przyczyną może byc owy pasek? Auto to Corsa C 1.0 z 2006r Z10XEP. Czy któryś(aś) z kolegów/koleżanek spotkała sie z czymś takim.Czego to może być wina? Pozdrawiam
  11. Szanowni , już sam nie wiem co myśleć. Zakupiłem auto i po tygodniu stania nie mogłem go odpalic, okazało się że akumulator jest kompletnie rozładowany . Zaznaczam że radio nie podłączone i nie zostawiłem go na światłach. Jako że spzredawca zapewniał że akumulator jest ''nowy '' i ma tylko ze dwa lata odkręciłem korki i ku mojemu zdziwieniu okazało się że jest tam pustynia a mianowicie praktycznie nie ma elektrolitu. Kupiłem butelkę tegoż płynu i zalałem aku, podładowałem około 12 godzin i przez kilka dni było ok natomiast dzisiaj przekręcam kluczyk i co ? i nic . Swiatła jakieś blade i nie kręci . Wczesniej sprawdzałem ładowanie i pokazywało napięcie ładowania pomiędzy 13,8 a 14,6 . Moje pytanie brzmi czy może być tak że akumulator się zasiarczył już wtedy i nastąpił całkowity opad masy czynnej i nie chce się normalnie ładować w czasie jazdy a prąd w większości ciągnę z niego to co pozostało ? nadeszła wymiana tegoż akumulatora ? musiał się jakoś delikatnie podładowywać w czasie jazdy bo inaczej to by mi padł już na drugi dzień . Sam już nie wiem co o tym myśleć ale coś czuję że czeka mnie kupno nowego i tutaj małe pytanie . Jakiej pojemności wybrać? podobno lepiej taki z lepszym prądem rozruchowym a mniejszą pojemnością tak aby szybciej się naładował ponieważ robię krótkie dystanse . Ale się rozpisałem dzięki za każdą wskazówkę . pozdrawiam
  12. Witam, Mam problem z elektryką w Vectrze B 1,8 16V 115 KM, wczoraj zaświeciła mi się kontrolka ładowania - sam aku ma 5 miesięcy, napięcie spoczynkowe 12,46v, ładowanie wczoraj było 12,08v. Do tej pory zero problemów miałem, ładowanie zawsze 14,4 v. Dzisiaj wymieniłem alternator, bo podejrzewałem padnięty regulator, i dalej lipa, a nawet gorzej: ładowanie 13,6, ale wzrasta do prawie 16 przy 3000obr/min, kontrolka ładowania cały czas się świeci, przy wyższych obrotach świeci mocniej, zapala się ABS, poduszka, check engine, wskazówka obrotomierza spada do zera po osiągnięciu 3000 obr/min. poza tym wszystko śmiga, zapala, jeździ normalnie. Proszę o pomoc w diagnozie, bo chyba problem leży poza alternatorem.
  13. Witam! Poniżej opiszę swoją historię związaną z posiadanym przeze mnie autem [BARDZO CHOLERNIE DUŻO CZYTANIA]. Mam bardzo wielkie problemy przez co będę starał się opisywać wszystko w miarę szczegółowo i wyczerpująco by nie pozostawić wątpliwości. Z góry uprzedzam, że moje pojęcie o mechanice samochodowej, częściach i istocie działania jest zerowe dlatego wszelkie odpowiedzi w sprawach technicznych proszę pisać łopatologicznie tak by oszczędzić nerwów mi, a przede wszystkim Wam : SMILE : Myślę, że kluczowe będzie wprowadzenie jakie mam auto: Opel Corsa B 97' Silnik 1,4 16V (90KM) X14XE w benzynie i bez LPG Obecny przebieg: 125 073km (nie weryfikowany, odczyt z deski rozdzielczej- nie mam podstaw by myśleć, że kręcona) Historia pojazdu z mojej perspektywy: Sierpień 2014 Pod koniec sierpnia 2014 roku odkupiłem w.w. auto od prywatnej osoby. Z relacji poprzedniego właściciela wynika, że auto kupił w Niemczech i tam go użytkował przez pewien czas. W 2008 auto przyjechało do Polski i tu zostało zarejestrowane. Auto użytkowała matka sprzedającego. Wydaje mi się, że auto do Polski przyjechało z przebiegiem ok 98 000km (droga dedukcji). W marcu 2014 roku auto miało przejechane ponad 113 000km (dane z historiapojazdu.gov.pl), w dniu sprzedaży miało stan licznika ponad 115 000km. To dowodzi słów, że auto po przyjeździe do Polski było mało użytkowane. Stan techniczny auta na owy dzień był (jak dla mnie) bardzo dobry. Autko ładnie pracowało, odpalało za pierwszym razem i nie było wahnięć obrotów. To co miało działać działało, a to co nie powinno się świecić nie świeciło. Od poprzedniego właściciela dostałem polecenie by zmienić rozrząd przy 120 000km oraz olej przy 116 000km. Wrzesień 2014 Po kilku dniach użytkowania podjąłem decyzję, że zmienię rozrząd już teraz. Znajomy mechanik A kupił nową część (Ruville) i zamontował + nakleił naklejkę że wymiana we wrześniu 2016 lub po przejechaniu 175 000km. Niestety nie pamiętam ile zapłaciłem za tę przyjemność; wersja I: 300zł wersja II: 550zł ( w obu wersjach ceny to część + robocizna). Styczeń 2015 Wtedy miała miejsce większa awaria- padły hamulce. Gdy byłem rozpędzony (ponad 100km/h) okazało się, że pedał hamulca się zapada do podłogi ale nic nie hamuje. Hamulec złapał jak bardzo mocno docisnąłem pedał do podłogi. Następnie nogą podciągnąłem pedał do góry po czym znów wcisnąłem, ale tym razem złapał na "właściwym poziomie". Po przejechaniu ok 1km sytuacja znów się powtórzyła. Zajazd pod dom. Auto zgaszone. Kontakt z mechanikiem A i auto na warsztat. Diagnoza- cylindry przy hamulcach do wymiany (część oryginalna, nie zmieniana od produkcji). Przyjemność łącznie kosztowała 120zł. Luty 2015 Uparłem się i z własnej woli oddałem auto do mechanika A by wymienił mi klocki hamulcowe i podciągnął linkę ręcznego. Całość: 150zł Marzec 2015 (CYRK!) 6 Marca: przegląd okresowy samochodu. Na moje życzenie zostały sprawdzone spaliny w aucie bo zacząłem szukać przyczyn wysokiego spalania. Opinia diagnosty: górna granica normy. Niestety nie mam kopii wyników, a pamięć nie jest aż tak dobra. 12 Marca: wypuściłem się na dłuższą trasę (150km w jedną stronę). Już tego dnia słyszałem dziwne dźwięki dobiegające spod maski. Przy wciskaniu sprzęgła słyszałem coś na kształt wody przepływającej pod dużym ciśnieniem przez rurę. Nie było to głośne i słyszalne tylko przy wyłączonym radiu. Po osiągnięciu celu 3h postój i dalej w drogę, po 60km kolejny postój (1,5h). Po ponownym odpaleniu zaczęły się problemy ze sprzęgłem. Biegi ciężko wchodziły, a przy wstecznym słychać było jak dwa metalowe elementy ocierają się o siebie. Pomagało wtedy wrzucenie na luz jedynka luz wsteczny (i wtedy wchodziło jak zwykle). Wcześniej wspomniany dźwięk się nasilił ale dalej nie był uciążliwy. Po kolejnych 60km zaczęły się lekkie piski spod maski. Zjazd na parking i szybka diagnoza, że wciśnięcie sprzęgła czasem powoduje pisk (nigdy się to nie zdarzyło). Kontakt do mechanika A i potwierdzenie z jego strony że coś przy sprzęgle się dzieje i najprawdopodobniej łożysko oporowe. Pozwolił mi dalej jechać ale zaznaczył, że będzie tylko gorzej. Świadom tego rozpocząłem podróż do domu. Na trasie piski się prawie nie pojawiały bo prawie sprzęgła nie używałem (zrezygnowałem nawet z hamowania silnikiem co robię bardzo często), niestety wjazd do Wrocławia to zmienił. Masa świateł i na każdych niestety musiałem stać. Wtedy też piski stały się częstsze i głośniejsze no i przestała wchodzić jedynka, a wsteczny ta sama historia co wcześniej... Skorzystałem z okazji, że we Wrocławiu był akurat mój przyjaciel Samouk A to pojechałem spotkać się z nim. Podczas oględzin zgasił auto przez co bałem się że już nie odpalę. Częściowo miałem rację; auto odpalało ale z wielkim trudem. Tak jakby coś bardzo mocno ocierało się o siebie (pewnie rozrusznik, ale jak mówiłem: nie znam się). Fakt jest taki, że coś się blokowało przy zapłonie (nie ważne czy miałem wciśnięte sprzęgło przy odpalaniu czy nie) ale jak zakręciło to już działało. Z piszczącym wstecznym zajechałem do domu i zostawiłem tam auto w spokoju. 13 Marca: udałem się na oględziny do mechanika A. Krótki rzut okiem i potwierdzenie diagnozy danej przez telefon- łożysko oporowe. Poinformował mnie o potencjalnych kosztach: - łożysko oporowe 50zł (część) ale zaznaczył, że lepiej wymienić mi całe sprzęgło bo kwestia czasu że przyjadę z dociskiem/tarczą do naprawy. Wtedy koszta oszacował na: - sprzęgło komplet (łożysko, docisk, tarcza) - od 250zł wzwyż - robota 350zł dodał też, że mimo szczerych chęci to tego nie zrobi bo w ciągu kilka dni wyjeżdża za granicę na długi czas i dał mi kontakt do kogoś kto mógłby się tym zająć. Rozpocząłem poszukiwania. Każdy mechanik, czy to ze wsi czy z mojego małego miasta za robotę życzył sobie 350zł, a części były w zakresie 250zł-400zł + mogłem sam coś innego znaleźć i im dać to tylko koszta roboty. 16 Marca: Poszukiwania mechanika nadal trwają. Po obdzwonieniu lokalnych mechaników zadzwoniłem do rodziny i od wujka dostałem kontakt do mechanika B, u którego serwisował swoje auta. Facet mu się spodobał bo konkretny, trzyma się ceny i terminów + jak coś spierdzieli to do tego się przyzna i naprawi to co źle zrobił. Zadzwoniłem do niego i zaproponował mi cenę 250zł za robotę (nie ukrywam, że to był decydujący argument jeśli chodzi o jego wybór) no i powiedział, że zamówi mi sprzęgło firmy Axle (350zł). Wtedy też zdałem sobie, że suma pieniędzy wydanych na naprawy będzie się równać 1/4 ceny jaką zapłaciłem za auto. Po szybkiej kalkulacji stwierdziłem, że utrzymanie tego auta za dużo mnie wynosi toteż chce je zrobić tak by jeździło i sprzedać w przeciągu kilku miesięcy. Umówiliśmy się, że robimy to auto "do żyda" i inwestuję w nie jak najmniej. Sam kupiłem sprzęgło (nowe!) firmy SRLine za (200zł). Oczywiście dobrane do silnika. 20 Marca: odstawiłem auto de mechanika i kupiłem sprzęgło. 25 Marca: odbieram auto od mechanika. Testujemy. Odpalam auto i coś dziwnie odpaliło, tak jakby dłużej mu ten proces zajął. Na desce nieustannie się pali lampka "check engine", a w powietrzu czuć benzynę ale nie przy silniku, a jakby w spalinach. Mechanik C (pracownik mechanika B) zajął się ogarnięciem lampki. Mówił, że to wina czegoś (chyba czujnika, ale nie pamiętam dokładnie) odpowiedzialnego za ciśnienie. Pomajstrował i zgasło. Ale cały czas miałem dziwne wrażenie że silnik nie chodzi tak jak kiedyś. Głupi nie monitorowałem obrotów więc ciężko powiedzieć jak to wtedy wyglądało. Uregulowałem rachunek i cieszyłem się autem. Nie długo... 27 Marca: rutynowe zakupy. Odpaliłem auto i pojechałem do sklepu 1. 10min i wracam do auta, odpalam i jadę do sklepu 2. Znów 10 min postoju i powrót do auta by jechać do sklepu 3. Odpalam auto i znów dziwnie odpaliła. Tak dłużej, ciężej i z "przytarciem" ale załapała. Pochodziła troszkę i zaraz zgasiłem by spróbować odpalić jeszcze raz. I tutaj zaczyna się cyrk. Za 2 razem odpaliła jeszcze gorzej, pochodziła i zgasiłem... 3 razu już nie było; z każdym kolejnym kręceniem kręciła ciężej i krócej aż w pewnym momencie było tylko "cyk", przymrużenie świateł i kontrolek, a na koniec cisza. Pierwszy telefon: mechanik B. Diagnoza: obluzowane kable na rozruszniku, możliwe poruszenie przy zmianie sprzęgła. Dawaj na warsztat to Cię podreperujemy. Zadzwoniłem po kolegę by przyjechał odpalić Corsę na kable ale jednak kolega ich nie miał. Odpaliła na popych. Rzekłbym że opornie. Chciałem włączyć radio ale na monitorze przy zegarze pojawił się napis "safe" Pojechałem prosto do mechanika B. Przy wjeżdżaniu do warsztatu zgasło mi auto (sprzęgło wysoko łapało niż poprzednio więc jeszcze nie miałem go rozpracowanego). Odpaliłem ale znów z trudem. Wsadziliśmy auto na podnośnik i okazało się, że rozrusznik w ogóle nie był ruszany, ale poprawił kable i opuściliśmy na dół i zaczęliśmy szukać pod maską. Mechanik B oraz Mechanik D (pracownik MB) zaczęli rozmyślać nad tym co się spierdzieliło. W pewnym momencie przystali na mój pomysł z alternatorem. Mechanik D zaproponował by sprawdzić napięcie akumulatora i na mierniku ukazał się wynik 13,5 V (mierzone na włączonym silniku) co mechanik B podsumował słowami "powinieneś mieć minimum 14,2 V czyli nie dostaje ładowania. Nawet jak gazujesz to rośnie ale nie osiąga 14,2". Zostaliśmy przy opcji "alternator". Krótkie rozeznanie i dostałem wycenę + propozycję rozwiązania. Mechanik B zaproponował regenerację alternatora (pamiętał o moim "do żyda" więc odradził mi kupno części nowej lub używanej). Wg. niego to powinno załagodzić ten problem ale... poinformował mnie, że akumulator wygląda na oryginalny więc uznał, że jak ten dziadek dostanie więcej napięcia to może się "rozpaść". No i taka sytuacja- regeneruję alternator to uwalam akumulator, kupuję nowy akumulator to alternator go wykończy. Pozostaje zregenerować część i kupić nową baterię. Wracam do domu i gadam z ojcem, który polecił mi stary sprawdzony sposób: odłączyć klamę od akumulatora przy włączonym silniku (myślę, że sposób znany więc nie będę się rozwodził nad nim). Razem z samoukiem A zaczęliśmy majstrować przy aucie i jak się okazało zdjęcie klamy nie skutkowało wyłączeniem silnika. Co więcej robiliśmy pomiary napięcia akumulatora w różnych opcjach i wyniki były różne. Przedstawię zakres i na ile pamiętam jaki był tryb. 11,5 V (po odpaleniu na popych, włączony silnik) 12,27 V (sam akumulator po odpięciu od auta) ~12,5 V (nie pamiętam dokładnie ale chyba na włączonym silniku jak trochę pochodził) 13,5 V (odczyt u mechanika B) Sprawdzaliśmy też kable od masy. Wydawały się być w porządku. Nawet zrobiliśmy własną masę akumulator-silnik i mierzyliśmy napięcie ale cholerka nie pamiętam. Chyba 13,8V. Z samoukiem A próbowaliśmy użyć jeszcze innego akumulatora o tych samych parametrach. Jakiś stary dziadek, napięcie na wskaźniku 12,72V. Po podłączeniu auto nawet nie zakręciło ale wydało dźwięk, który do złudzenia przypominał warczenie psa, który stoi za drzwiami. Dalej podłączony akumulator-dziadek był mierzony i napięcie spadało sukcesywnie (pamiętam odczyt 12,38V) Dzień skończył się na tym, że auto zostało na noc u kolegi, a następnego dnia miał podładować akumulator prostownikiem. Co zaobserwowałem tego dnia, zwłaszcza po majsterkowaniu z samoukiem A: ​przymrużenie światła na podsufitce i spadek mocy pracy nawiewu w momencie gdy gazowałem auto na jałowym biegu; wahania obrotów od 1100RPM do 900RPM. Raz nawet spadły same obroty tak nisko, że auto zgasło. Co do samych obrotów; zawsze na jałowym miała 1000RPM. Zawsze. Dlatego obroty na poziomie 1100RPM/900RPM uważam za odstające od normy. Raz przy odpalaniu zatrzepało całym silnikiem, nie byłem w środku więc nie widziałem obrotów ale na pewno nie były jednomierne, potem się uspokoiło Raz przy odpalaniu widziałem potężną iskrę pod silnikiem. Stałem przy lewym kole z przodu i patrzyłem się na bok silnika (tak o, niczego nie wypatrywałem) i wtedy zobaczyłem ogromną iskrę w głębi silnika. Nazwałbym tą iskrę łukiem elektrycznym niż iskrą wytworzoną przez ocieranie się np. części metalowych. Pomimo licznych prób nie zaobserwowałem jej drugi raz. Jak nigdy samochód zaczął niesamowicie kopcić. Ale nie był to dym "olejowy" ale normalny biały dymek (jestem przekonany na 90%, że to para). Dodatkowo wydech zaczął wypluwać z siebie jakąś ciecz, bardziej woda bo potem nie było po niej śladu na kostce. 28 Marca: kolejny dzień zmagań. Akumulator został podładowany i wskaźnik pokazywał 12,7V. Auto odpaliło ale też troszkę dziwnie. Zaintrygowały mnie kontrolki, które lekko przygasały w momencie zapalania (czego nigdy nie robiły). Dalej światło i wentylator dziwnie pracowały jak gazowałem na jałowym + "safe" nadal obecne na wyświetlaczu. Po pierwszym odpaleniu na naładowanym akumulatorze obroty utrzymywały się na na poziomie 1100RPM i coś się włączyło. Co? Najmniejszego pojęcia nie mam. Wyło jak stary odkurzacz Zelmera. Nigdy tego nie słyszałem. Potem to coś się wyłączyło i obroty spadły do 1000RPM/900RPM ale nadal rosły same i opadały. Samą tą część sfotografowałem i dodam do załączników. Do tego wszystkiego doszedł dym, który zagęścił się jeszcze bardziej i ciecz, która była jeszcze zmieszana z czymś tłustym bo większość wyparowała, ale były plamy na kostce które zostaną tam na długi czas. W chwili obecnej auto odpala ale inaczej. To tyle jeśli chodzi o historię. Z rzeczy dziwnych i nie wiem czy istotnych to powiem jeszcze, że auto zaczęło mnie kopać. Zawsze przy wysiadaniu dostanę iskierkę w palca. Kwestia rzeczy czy zdartych przewodów? Nie wiem. Jeszcze jedną rzeczą która mnie martwi to spalanie... Średnie zużycie paliwa na 100km to 10,5l. Bez kitu. Ja wiem, że mam zły sposób jazdy ale nawet na eco-drive zmniejszam spalanie do 10l... Jedyne pocieszenie, że jak raz zalałem do pełna (46l) to zrobiłem na tym prawie 600km (spalanie 7,8l/100km) ale większa część to była trasa (choć długo jechałem ponad 110km/h-dziwne). Tak czy siak wydaje mi się, że spalanie na takie małe auto jest zbyt duże i nie wiem jak mam je ogarnąć. Nie wyrabiam już na benzynę i auto, a jeździć muszę 60km dziennie... Czego oczekuję od Was po tych wypocinach? Pomocy, wskazówki, rady... Niestety za naprawy płaci mój ojciec i wymaga ode mnie bym je naprawił. Dla mnie to bezsens ale on nalega. Marzeniem jest dla mnie koszt naprawy tego auta w zakresie 2000zł-2500zł bo wtedy wiem, że auto zostanie sprzedane. Choć z drugiej strony to moje pierwsze auto więc mam sentyment i szkoda mi też się jej tak pozbyć. Chciałbym wiedzieć czy ktoś miał podobnie? Czy to jest opłacalne (naprawa)? Czy jest sensowe? Kogo możecie mi polecić do pomocy z okolic Wrocławia? Błagam, pomóżcie! EDIT: przypadkiem wydmuchałem nos w chusteczkę, w którą wycierałem bagnet przy sprawdzaniu oleju. Nie wiem jak zwyczajowo pachnie olej silnikowy, ale ten zdecydowanie zaciągał benzyną...
  14. Panowie, szukałem tematu, a nie znalazłem, dlatego pozwalam sobie założyć nowy wątek. Otóż padł mi właśnie alternator w Astrze G z 2001 roku, przebieg wg licznika 170 000. Znajomy mechanik powiedział, że jego zdaniem na podstawie wyglądu alternatora i tego, jak był rozsypany, można stwierdzić, że auto w rzeczywistości ma przebiegu ok. 250 000 km. Czy faktycznie można w ten sposób określić ewentualny przebieg? Ile alternator jest w stanie wytrzymać - można to określić, czy to wróżenie z fusów?
  15. Witam! Mam problem z alternatorem, który nie chce mi ładować i nie wiem czy jest on właściwy. Jaki powinien być alternator do Opla Astry H 1.7 cdti 80km 2005r.? Pozdrawiam!
  16. Witam, Problem następujący: rano nie mogłam odpalić auta, po podładowaniu akumulatora auto odpaliło, jednak nie gaśnie kontrolka ładowania i nie ma wspomy, miał ktoś taki przypadek może? Drugi problem, który dziś zauważyłam to, to że w zbiorniczku prawie nie widać płynu chłodniczego, metalowa rurka była na wierzchu w zbiorniczku, było też widać malutkie plamki oleju, ale przy ostatnie wymianie układ nie był płukany, więc może przez to, bo oleju na miarce, wymieniany rok temu jakoś jest 1/3 normy, czyli tak jak powinno być chyba. Auto często jeździ krótkie dystanse, więc może uszczelka pod głowicą daje o sobie znać? Odzywajcie się jak macie jakieś pomysły, bo daleko nie pojedziem póki co :-)
Partnerem serwisu: Fabryka kart plastikowych LiderKarty
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.